Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Czerwiec 2010

Dzięki uprzejmości  Pani Izabelli Wiercińskiej  z Muzeum Narodowego w Warszawie , zamieszczam opracowanie poświęcone twórczości Daniela Chodowieckiego /1726 Gdańsk – 1801 Berlin/ polsko – niemieckiego artysty  malarza ,rysownika,grafika oraz miniaturzysty.


Dr. Izabella Wiercińska

Gabinet Miniatur

Zbiory Sztuki Polskiej Nowożytnej

Muzeum Narodowe w Warszawie

 

 

Twarz zwierciadłem duszy – miniatury portretowe Daniela Chodowieckiego w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.

 

„Je m’amusais à la gravure, mes ouvrage plurent au public, je voulais être peintre, le public voulut que je sois graveur, hé bien, je le suis plus que jamais et on m’encourage de tout côté en me payant tout ce que je demande”. Z listu do matki, 1770.

„Rytowałem dla przyjemności i moje prace cieszyły się uznaniem, chociaż chciałem zostać malarzem, publiczność zadecydowała o tym, że jestem grafikiem. No cóż, jeszcze nigdy tyle nie rytowałem, wszyscy mnie do tego zmuszają płacąc mi tyle ile zechcę” (tłum. wł.)

To krótkie zdanie zawarte w liście artysty do matki odnosi się do przełomowego momentu w twórczości Daniela Chodowieckiego (Gdańsk 1726 – Berlin 1801), kiedy sukces komercyjny dwóch akwafort wykonanych przez niego według własnego obrazu olejnego „Pożegnanie Calas z rodziną” 1765/66  (obecnie w zbiorach  berlińskiej Gemäldegalerie) –  namalowanego na podstawie współczesnej mu bliżej nieokreślonej ryciny francuskiej, jednej z wielu  ilustrujących to smutne wydarzenie – zadecydował o tym, że poświęcił się prawie wyłącznie grafice. „Sprawa Calas” (1698-1762) głośnym echem odbiła się w całej Europie, szczególnie w krajach protestanckich, jako przykład nietolerancji religijnej we Francji. W rzeczywistości ten dramat był też spowodowany osobistymi rozgrywkami politycznymi pomiędzy Ludwikiem XV i stronnictwem mieszczańskim Parlamentu Tuluzy, który na złość królowi, nie chciał zgodzić się na ułaskawienie niesłusznie skazanego i torturowanego nieszczęśnika, o jakie zabiegał monarcha. Potem, dzięki interwencji Woltera został on pośmiertnie rehabilitowany, a król z własnej kiesy starał się zadośćuczynić poszkodowanym członkom rodziny.  Szczegóły tej strasznej tragedii stały się motywem dla wielu utworów i grafik.  Ilość zamówień, które artysta otrzymał na wykonanie kolejnych sztychów przerosły jego fizyczne możliwości, ale stanowiły moment decydujący o jego przyszłości.

Większa część bogatego dorobku Chodowieckiego artystycznego,, ze szkodą dla pomijanej przez znawców twórczości malarskiej, nadal cieszy się zainteresowaniem i opracowaniami w literaturze przedmiotu niemieckiej i polskiej..

Na wybór drogi artystycznej duży wpływ wywarli najbliżsi i sama atmosfera domu rodzinnego, w którym wiele osób zajmowało się w sposób amatorski malowaniem miniatur i emalierstwem. Wprawdzie artysta chętnie powracał do modnych wówczas miniaturowych portrecików, breloków i tabakier, stanowiących dodatkowe znaczące źródło dochodów, ale w pewnym momencie został dosłownie przytłoczony ilością zamówień od księgarzy na miedzioryty i akwaforty. Z racji pochodzenia rodziców Daniel wychowywał się na styku różnych kultur, posiadał biegłą znajomość języka francuskiego i niemieckiego oraz do pewnego stopnia języka polskiego: matka Maria Henrietta Ayrer wywodziła się z rodziny szwajcarskich protestantów, polska dysydencka rodzina ojca Gottfrieda Chodowieckiego, porzuciła Wielkopolskę i osiadła ok. 1655 roku w Gdańsku  żyjąc z kupiectwa.2 I właśnie ojciec, „gdański kupiec zbożowy, który już jako uczeń trzymał pod pulpitem kasetkę z farbami”, pierwszy wprowadził Daniela w świat sztuki: Malował również jego starszy brat Gotfryd i ciotka, siostra matki. „Mein Vater war ein Kaufmann; ihm war es mehr um Gewinn zu thun, als um meinem fortgang in der Kunst; malerische kenutmisse besass er gar nicht; es glaubte, alles, was ich machte, wären Meisterstücke, und ich glaubte es beynahe auch” pisał Chodowiecki z Berlina. 4 („Ojciec mój był kupcem i zależało mu bardziej na zyskach niż na moich postępach w sztuce, nie posiadał w ogóle umiejętności malarskich, a wydawało mu się, że wszystko cokolwiek ja zrobiłem było dziełem mistrzowskim, ja sam wtedy tez tak myślałem” (tłum wł.)

Daniel wiele zawdzięczał  talentowi i niesłychanej, legendarnej wręcz pracowitości. Jeszcze w czasie swojego pobytu w Gdańsku, kiedy terminował w sklepie korzennym  w latach 1741- 43, pracując od 6:00 rano do 10:00 w nocy, nie kładł się po powrocie do domu spać tylko rysował „póki sen go nie zmorzył”. Jak wiemy, w roku 1743 artysta opuścił rodzinne miasto na zawsze i dołączył do swojego brata Gotfryda od kilku lat osiadłego w Berlinie. Daniel całe życie ciężko pracował, co odbiło się niekorzystnie na jego zdrowiu, bardzo dużo rytował i udzielał się w środowisku artystycznym. Na podkreślenie zasługuje fakt, że nie posiadając gruntownych akademickich studiów malarskich, został mianowany dyrektorem Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie (1797) i stanowisko to piastował aż do śmierci. Wykazał się niezwykłym zmysłem organizacyjnym, prawością charakteru i otwartością poglądów. W pełni zasłużył sobie na szacunek jakim go otaczano w kraju i za granicą. Akademia w Sienie obdarzyła go dyplomem członka honorowego swojej uczelni, a władze niemieckie musiały ograniczyć wywóz jego dzieł do Anglii, gdzie nazywano go „niemieckim Hogarthem”.6 W dzisiejszych czasach wystawy dzieł artysty i konkursy organizuje fundacja Guntera Grassa, a jedna z ulic Berlina w eleganckiej dzielnicy Prezlauer Berg nosi imię Daniela Chodowieckiego.

W zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie posiadamy piękną kolekcję jego rycin. Na publikację czeka wyczerpujący katalog autorstwa dr Ewy Łomnickiej-Żakowskiej z Działu Grafiki Polskiej MNW, której w tym miejscu pragnę gorąco podziękować za konsultację i pomoc.

Natomiast w kolekcji Gabinetu Miniatur MNW znajdują się trzy prace Chodowieckiego zasługujące na omówienie.

Najbardziej typową miniaturą  jest portret Fryderyka II Wielkiego (1712 – 1786) popiersie, ¾ w lewo, sygnowany „D.C.” (jak wiemy artysta rzadko podpisywał całym nazwiskiem, najczęściej posługiwał się inicjałami lub kilkoma literami nazwiska.), gwasz na kości, linie ryte igłą, ok. 1785, nr. inw. Min547.



Chodowiecki wzorował się tutaj na portrecie króla pędzla Antona Graffa. (A. Hilderbrand, Das Bildnis Friedrich des Grossen, Berlin-Leipzig 1940, tabl. 45-6, oryginał w pałacu w Sans-Souci, nr 5615),

co ciekawe, efekty światłocieniowe uzyskał przy użyciu sieci prawie niewidocznych gołym okiem cieniusieńkich, drobnych linii rytych, które pokrywają  również całe tło. Przy pracach wykończeniowych zawsze posługiwał się szkłem powiększającym, aby osiągnąć możliwie jak największą doskonałość i siłę wyrazu. Precyzją wykonania górował nad innymi miniaturzystami, co od razu zostało zauważone przez znawców np. Christopha Friedricha Nicolai’ego (1733-1811), wydawcy, krytyka i publicystę berlińskiego.

Samego Fryderyka Wielkiego i jego rodzinę Chodowiecki portretował wiele razy, chociaż nie wszystkie prace były udane, niektóre spotykały się z uzasadnioną krytyką króla.

Miniatura trafiła do naszych zbiorów razem z innymi cennymi darami przekazanymi Polsce przez Muzeum Polskie w Rapperswil w roku 1923. Identyfikacja ofiarodawcy nadal pozostaje kwestią nie rozstrzygniętą, czy był to dar Henryka Bukowskiego, czy też ówczesnego kustosza tego Muzeum: barona Włodzimierza Rużyckiego de Rosenwerth. Podobno miał on sam wytrzeć gumką zapis w księdze inwentarzowej i wpisać w to miejsce swoje nazwisko. Wywołało to gorące protesty, powołano specjalną komisję do zbadania tej sprawy, która orzekła na korzyść kustosza. Jednak spór trwał nadal, na ten temat wypowiadał się pracujący, jako bibliotekarz w latach dziewięćdziesiątych w Muzeum Polskim  w Rapperswil Stefan Żeromski (dziękuję pani kurator Annie Grochali z Działu Rysunku Polskiego  MNW za zwrócenie mi uwagi na tę problematykę i wskazanie pozycji bibliograficznych) i dr Henryk Gierszyński, obydwaj bronili stanowiska Henryka Bukowskiego, kolekcjonera poloników zamieszkałego ze Szwecji. Gierszyński /zresztą jego szwagier / w swojej broszurze wydanej w Paryżu opublikował nawet kwit podpisany przez kustosza Włodzimierza Rużyckiego de Rosenwerth, kiedy miniatura była przekazywana do Muzeum.

.

W wieku XVIII miniaturami portretowymi lub kompozycjami ze scenami figuralnymi ozdabiano chętnie np. tabakierki cieszące się wówczas dużym wzięciem, Fryderyk II był znanym ich kolekcjonerem.

Wieczko takiej tabakierki z frywolną scenką w środku, zakupione przez Muzeum Narodowe w Warszawie (1963) od Franciszka Studzińskiego z Paryża, znajduje się w naszej kolekcji (Wenus i Mars, emalia, blacha brązowa, 5,9X7,5 cm, ok. 1750, sygnowane: Ch ki pinx, Min.933a,b.

Zainteresowało ona również Bernda Pappe, który we wstępie do katalogu wystawy miniatur rokokowych w zbiorach państwa Tansey (Bonnam Museum, Celle) nie omieszkał omówić tego obiektu. {Miniaturen des Rokoko aus der Sammlung Tansey, Hirmer, 2008, s 25, il. 1a i b)



Na rewersie widzimy Wenus podającą Marsowi kołczan ze strzałami, awers przedstawia nagą Wenus z puttami, kompozycja inspirowana jest zapewne malarstwem François Boucher, którego Chodowiecki kopiował od wczesnej młodości, tak samo jak dzieła Watteau czy Lancreta. Najprawdopodobniej obiekt ten należy wiązać z okresem berlińskimw jego twórczości, chociaż zawsze powinno się pamiętać, że to właśnie ozdabiając tabakierki, jeszcze w Gdańsku, artysta poznawał tajniki warsztatu. Z powodu koncentrowania się na małych formach od najwcześniejszych lat, nie potrafił już w sposób zadowalający tworzyć większych kompozycji, z podobnym problemem zmagał się również jeden z najwybitniejszych miniaturzystów w dziejach tego gatunku Henrich Friedrich Füger z Wiednia (1751-1818). Prajer twierdził, że: „Kopiowanie małych tylko wzorów było bardzo szkodliwe dla jego [Chodowieckiego, przyp. aut.] zdolności, po których można by się więcej spodziewać. Oko przyzwyczaiło się tylko do obejmowania małych przestrzeni, skąd prac większych rozmiarów nie mógł wykończyć z taką doskonałością ponieważ leżały za obrębem jego doskonałości”.

Ostatni przykład, który pragnę omówić, to miniaturowy portret podwójny przedstawiający matkę z synem.

Olej, płótno, 13, 2 x 10,8 cm w świetle oprawy, i owal 17, 0 x 15,0 cm., ok. 1778, Min. 935, na odwrocie oprawy napis na maszynie: Gemälde/von/Daniel Chodowiecki Doppelporträt Gr. 15×17 cm.von Charles Förster bestätigt.            W półpostaci, głowa kobiety lewym profilem, chłopca lekko pochylona w prawo, w tle szare sylwety drzew i zielone, żółtawe niebo, dookoła owalu obwódka imitująca metalową ramkę, pole prostokąta oliwkowo-szare. Obiekt ten razem z poprzednim został zakupiony od Franciszka Studzińskiego z Paryża.

Tytuł mojego wystąpienia nawiązuje właśnie do tej pracy, bowiem jest to malarska interpretacja jednej z cyklu 12 rycin wykonanych przez Chodowieckiego do kalendarza.

W sumie pozostało po nim 950 płyt miedziorytniczych, co składa się na liczbę 2075 obrazków. Zgodnie z moralizatorskim duchem epok ryciny pokazują  odbicie na twarzy cech dobrych i złych,.Ukazały się one w kalendarzu Goettinger Taschen CALENDER vom Jahr 1778, ułożonym przez  Johanna Christiana Dietricha z kartą tytułową sztychowaną również przez Daniela Chodowieckiego . Zamieszczone ryciny utrzymane są w duchu sztuki Hogartha, jak pisze we wspomnianym na wstępie katalogu  dr Ewa Żakowska: „pokazują w jaki sposób  wybór życiowej drogi odbija się w rysach twarzy ludzkiej, są one oparte na rozważaniach Johanna Kaspara Lavatera (Zurich 1741 – Zurich 1801) zawartych w jego dziele Physiognomik.”

Lavater był pastorem protestanckim, pisarzem, poetą, szwajcarskim działaczem politycznym i religijnym (za swoje przekonania został deportowany przez Francuzów w czasie rządów Dyrektoriatu do Bazylei), postacią znaną daleko poza granicami swojego kraju,  przyjacielem Goethego, zwolennikiem tak modnej w XVIII teorii magnetyzmu (Franz Anton Mesmer 1734-1815, mesmeryzmu), a przede wszystkim twórcą teorii fizjognomiki, według której rysy twarzy człowieka odzwierciedlają stan jego duszy i umysłu – „twarz zwierciadłem duszy”. Inspirację dla rycin stanowiły teksty myśliciela i krytyka sztuki Georga Christophera Lichtenberga (1742-1799), człowieka gruntownie, wykształconego, gorącego zwolennika Lavatera, a zarazem znawcy i kolekcjonera Hogartha.

Na przedstawionej rycinie widzimy kolejno od lewej strony w dolnym rzędzie :

  1. dziewczynę o twarzy czystej i niewinnej mającej do wyboru dwie drogi życiowe: godną pochwały lub nagany, które odpowiednio sugerują przedmioty w dolnej części kompozycji: książka Voltaire’a „La Pucelle” (satyra na Dziewicę Orleańską), karty do gry, maska i oset oraz Pismo Święte, klepsydra, przybory do robienia na drutach, klęcznik, gałązki laurowe.
  2. U góry; pociągająca i szczera twarz dziewczyny świadcząca o zaletach i prawości charakteru zestawiona z brzydką, odstręczającą, wyniszczoną chorobami, o sztucznym uśmiechu, całości dopełnia bardzo wymyślna fryzura
  3. Młoda z kobieta z dzieckiem w objęciach swojego męża, twarz jej jest ciepła i ujmująca  nie jest już dziewczęco beztroska, lecz dojrzała co świadczy o zmianie jaka dokonała się w jej życiu, przeciwstawieniem jest kobieta zrozpaczona, złożona chorobą, na przegubach jej rąk bransoletki, (symbol kokieterii), u wezgłowia stoi lekarz
  4. Zestawienie mądrej matki, która poucza swoją córkę, na jej twarzy widać rozsądek i dobroć, ze złą matką – wystrojoną kokietką uwodzącą przechodzących żołnierzy
  5. Kompozycja odnosząca się do omawianego obiektu: matka na spacerze  w towarzystwie dobrze wychowanego dorosłego syna, jej twarz promieniuje radością i dumą przeciwstawiona nieszczęśliwej kobiecie o twarzy zdradzającej występek, poniewieranej przez syna pijaka i awanturnika.
  6. Starsza kobieta tuląca wnuka, jej twarz jest pogodna i miła w przeciwieństwie do konającej samotnie staruszki, przedstawionej poniżej.

(interpretacja wg katalogu dr E. Łomnickiej-Żakowskiej: „Powyższy cykl 16 rycin ukazał się w Goettinger Taschen CALENDER vom Jahr 1778, bey Joh. Chr. Dietrich. Z kartą tytułową rysowaną i sztychowaną przez D. Chodowieckiego (E. 195), z 16 miedziorytami przedstawiającymi modę i – w tym 2 rytowane przez Chodowieckiego i interpretacją 12 rycin wykonanych przez  G. Ch. Lichtenberga.

Ryciny zainspirowane przez Lichtenberga w stylu Hogartha, pokazują w jaki sposób wybór życiowej drogi odbija się w rysach twarzy ludzkiej, są oparte na rozważaniach Johana Caspara Lavatera zawartych w jego dziele „Physiognomik”, dotyczą one odzwierciedlenia się duszy w cechach twarzy, używa on tu sformułowania, że rysy twarzy są „zwierciadłem duszy”. E.188;Wor,s 39-40″)

Treści moralizatorskie, tak bardzo charakterystyczne dla wieku XVIII, stały się wyznacznikiem kultury i sposobu myślenia kręgów protestanckich ówczesnej Europy, której Daniel Chodowiecki był typowym przedstawicielem i wyznawcą.

Twórczość malarską artysty tak podsumował cytowany już Władysław Prajer:

„Chęć zysku wuja kazała początkującemu przyozdabiać tabakierki małymi obrazkami, obrazeczkami i malować miniatury według francuskich wzorów, a później będąc już wolniejszym nie mógł się wznieść ponad ducha czasów, kiedy moda francuska wszystkie nowsze porywy i prądy zabijała. Wobec tego postać Chodowieckiego w historii sztuki nie zaczyna nowego okresu, tylko rozwija i udoskonala sztukę w pewnym zakresie, co jest zasługą zbliżenia jej do wzorów natury i wiernego ich naśladowania. Im bliżej poznawał naturę i wierniej ją oddawał, tem bardziej rosła sława mistrza. Bystry obserwator odkrył wnet jak odbijają się na zewnątrz człowieka cnoty, cierpienia, występki i żaden szczegół nie uszedł jego uwagi, czy to w złem, czy w dobrem, czego obrazy często dla kontrastu zestawiał, słusznie więc nazwano Chodowieckiego malarzem dusz”.

Autorka dziękuję zespołowi Gabinetu Grafiki i Rysunku Nowożytnego Polskiego Muzeum Narodowego w Warszawie za pomoc przy przygotowaniu powyższego tekstu.

Bibliografia:

  1. Dr. Ewa ŁomnickaŻakowska, Katalog rycin Daniela Chodowieckiego, MNW, maszynopis,
  2. Daniel Chodowiecki 1726 – 1801 Życie i twórczość, wystawa Markisches Museum w Berlinie i Muzeum Historycznym m.st. Warszawy, 1986
  3. Wł. Prajer, Katalog rycin Daniela Chodowieckiego, Kraków 1902
  4. Irena Turnau, Kultura Oświecenia w rycinach Daniela Chodowieckeigo, Ossolineum, PAN,  Wrocław-Warszawa-Kraków, 1986
  5. Willi Geismeier, Daniel Chodowiecki, E.A. Seaman, Leipzig 1993
  6. Daniela Chodowieckiego podróż z Berlina do Gdańska w 1773 roku, katalog wyst., Gdańsk 2001
  7. Gemäldegalerie Berlin, Museum Guide, Berlin 2000, s 288 (dzięki uprzejmości kustosz Moniki Ochnio, MNW)
  8. A. Ryszkiewicz, Sz. Szenic, Daniel Chodowiecki, „Wiedza i życie”, R. XVIII,
  9. Daniel Chodowiecki 1726-1801,  Życie i twórczość. Wystawa w Märkisches Museum,  Berlin i w Muzeum Historycznym m.st. Warszawa, 23.10 – 9.XI. 1986, s. 1, -4

10. Adam Boniecki,  Herbarz Polski, cz. I, v. III, Warszawa 1900, s 34


Read Full Post »