Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Marzec 2017

W sierpniu 2010 roku zamieściłem krótki post o licytacji największej złotej monety świata jaka  odbyła się w wiedeńskim DA Dorotheum. Dzisiejsza prasa donosi o gentelmenach, którzy weszli w posiadanie tej monety pomijając wszelkie formalności i utrudnienia.

Wprost.pl

Niezwykła kradzież w Berlinie. Z muzeum skradziono… 100-kilogramową monetę z czystego złota.

.

.

W berlińskim muzeum im. Bodego doszło do niezwykłej kradzieży. Złodzieje zdołali niepostrzeżenie zrabować ważącą sto kilogramów monetę wykonaną z czystego złota.

Moneta Big Maple Leaf (Wielki Liść Klonu) została skradziona z kolekcji berlińskiego Muzeum Bodego, które posiada największą liczbę numizmatów spośród placówek muzealnych na całym świecie. Zgodnie z ujawnionymi informacjami, złodzieje włamali się do budynku około godziny 3.30 nad ranem i wynieśli z niego ważącą 100 kilogramów monetę wykonaną z czystego złota zanim na miejsce zdążyła przybyć policja.

Moneta o grubości 3 centymetrów i średnicy 53 centymetrów została wybita przez Kanadyjską Mennicę Królewską w 2007 roku (tym samym, gdy wybito ważącą jedną uncję złotą monetę Liść Klonu). Co ciekawe, skradziony przedmiot nie był jednym w swoim rodzaju – oryginał pozostaje w posiadaniu Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej, a na świecie znajduje się jeszcze cztery tego typu monety, które niektórzy uznali za doskonałą lokatę kapitału. Moneta skradziona z muzeum znajdowała się w nim na podstawie umowy o wypożyczeniu od 2010 roku, jednak nie wiadomo, kto był jej właścicielem.

Nominalna wartość skradzionej Big Maple Leaf to milion dolarów, jednak złoto, z którego została wybita, według cen rynkowych, warte jest około 4,5 miliona dolarów. Przedmiot trafił do Księgi Rekordów Guinnessa, gdyż powstał ze złota o czystości 999.99/1000 (tzw. próba 0 – red.)

Na jednej ze stron monety wybity jest klonowy liść – symbol Kanady, a na drugim profil królowej Elżbiety II – symbolicznej głowy państwa w Kanadzie.

/ Źródło: Wprost.pl

Read Full Post »

Absolutny news –  wiadomość z dzisiejszego przedpołudnia..Do kraju powróciła miniatura, która znajdowała się w katalogu strat wojennych, lat 1939-1945, prowadzonym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Odzyskane dzieło przedstawia popiersie nieznanej z imienia damy sportretowanej na tle obłoków. Autorką miniatury jest Aimée Zoe Lizinka de Mirbel (ur. w 1796 r. w Cherbourgu, zm. w 1849 r. w Paryżu). Artystka należała do najbardziej wziętych i uznanych miniaturzystek swojego czasu. Miniatury jej pędzla znajdują się głównie w Paryżu (Luwr), Rouen, d’Avignon, w Londynie (Wallace Collection) oraz w Szwajcarii (Ernesta Holzscheitera w Meilen).

Miniatura została podarowana Śląskiemu Muzeum Przemysłu Artystycznego i Starożytności we Wrocławiu przez osobę prywatną w 1900 r.  Już na jesieni 1903 r. obraz eksponowany był na wystawie prezentującej kolekcje miniatur ze zbiorów Muzeum. W 1926 r. obiekt wraz z częścią zbiorów został przekazany do nowopowstałej filii placówki –  Muzeum Zamkowego. Tam dzieło stanowiło ozdobę ekspozycji stałej.

Miniatura pozostawała w gmachu Muzeum Zamkowego aż do 1942 r. Wówczas, w obliczu zagrożenia działaniami wojennymi, zapadła decyzja o ewakuacji zabytków do wcześniej przygotowanych składnic zlokalizowanych na terenie Dolnego Śląska. Jak wynika z zachowanych dokumentów, cała kolekcja miniatur Muzeum Zamkowego została wówczas wywieziona przez administrację niemiecką najpierw do składnicy w miejscowości Grodziec (niem. Gröditzberg), skąd następnie we wrześniu 1943 r. trafiła do repozytorium w Nowym Kościele. Gdy w sierpniu 1945 r. na tereny te wkroczyła polska administracja stwierdzono, że składnica wraz z zawartością uległa całkowitemu spaleniu w wyniku działań wojennych. Tym samym należy domniemywać, że miniatura została zrabowana, zanim zbiory strawiły płomienie.

Obiekt po wojnie został uznany za zaginiony. Dzieło zostało zarejestrowane w bazie strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako strata Muzeum Narodowego we Wrocławiu

 

 

http://dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych/obiekt/?obid=5295

……………………………………………………………………………………………………………..

 

………………………………………………………………………………………………………………………………..

To obraz o wybitnych walorach artystycznych – mówił w piątek w Zachęcie minister kultury Piotr Gliński. W uroczystości przekazania „Portretu Damy” do Muzeum Narodowego we Wrocławiu wziął udział Paul W. Jones, ambasador USA w Polsce.

– Mamy szczęśliwy powrót tej pięknej miniatury do polskich zbiorów publicznych. Nie byłby on możliwy, gdyby nie wieloletnia współpraca polsko-amerykańska w zakresie restytucji dóbr kultury. Miniatura ta mimo niewielkich rozmiarów prezentuje niezwykłą wartość dla polskich zbiorów publicznych. Jest to bowiem dopiero drugie dzieło tej wybitnej artystki w rodzimych kolekcjach muzealnych (…) „Portret damy”, mimo że osoba portretowana pozostaje dla nas ciągle anonimowa, to dzieło o wybitnych walorach artystycznych” – mówił minister.

 

Nieznajoma w obłokach………………………

Obraz przedstawia popiersie nieznanej damy na tle obłoków. Jego autorką jest Aimee Zoe Lizinka de Mirbel, uczennica Jean-Baptiste Augustina, oficjalna malarka dworu Ludwika XVIII.

We wrześniu 2013 r. resort kultury znalazł dzieło na stronie internetowej poświęconej miniaturom. Ustalono, że jest w prywatnej kolekcji amerykańskiej i podjęto rozmowy w sprawie jego zwrotu. Nie przyniosły one rezultatu, więc w kwietniu 2016 r. MKiDN zwróciło się o pomoc do biura FBI w Warszawie. Dzięki działaniom Federalnego Biura Śledczego obraz odzyskano.

– Dzieło po ponad 70 latach powraca dziś do wrocławskich zbiorów. Od 1943 r. jego losy spowija tajemnica. Miejsce, gdzie było przechowywane spłonęło, więc to jest dowód na to, że ktoś musiał wcześniej wykraść czy przenieść tę miniaturę w inne miejsce. Nasi specjaliści śledzą to, co się dzieje na rynku dzieł sztuki, w internecie, co można identyfikować, dlatego te nasze wysiłki są w miarę efektywne i taki był też początek odzyskiwania tej miniatury (…) Okazało się, że dzieło zostało nabyte przez kolekcjonera w jednym z paryskich antykwariatów – powiedział wicepremier Gliński. Jak podkreślił, miniaturę charakteryzuje „subtelne przedstawienie twarzy, świeży, świetlisty, niemal transparentny koloryt, zaś tło cechują wręcz impresjonistyczne efekty”.

Wicepremier, minister kultury Piotr Gliński (C), ambasador USA w Polsce Paul W. Jones (P) oraz dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski podczas uroczystości przekazania miniatury Aimee Zoe Lizinki de Mirbel „Portret damy”. Fot. PAP/P. Supernak

Czapka więźnia, kielich mszalny

Gliński podkreślił, że odzyskanie „Portretu damy” to kolejny sukces ministerstwa. Zaznaczył, że w tym przypadku we współpracy z FBI, dzięki której dotąd udało się także odzyskać m.in. czapkę więźnia z Majdanka i XVII-wieczny kielich mszalny.

– To odzyskiwanie utraconych dzieł sztuki różnie wygląda na różnych kierunkach. Stosujemy różne metody – czasami je wykupujemy, czasami to wieloletnie procedury prawne. Jak wiadomo, największe kłopoty są z kierunkiem wschodnim. Te największe zwroty stamtąd to był 1956 r., natomiast teraz mamy całą listę dzieł sztuki, które są zidentyfikowane na terenie Federacji Rosyjskiej, ale do nas nie wracają – dodał minister kultury.

Ambasador USA w Polsce Paul W. Jones zaznaczył, że Aimee Zoe Lizinka de Mirbel to mistrzyni miniatury XIX w. – Powrót i repatriacja tego arcydzieła, które zostało zrabowane przez nazistów podczas II wojny, to przykład wyjątkowo skutecznej współpracy pomiędzy ministerstwem kultury i amerykańskim Federalnym Biurem Śledczym. To również kolejny znak głębokiej przyjaźni między Polską a USA. To pokazuje, jak bardzo intensywnie pracujemy na rzecz zwracania dzieł sztuki, które znajdują się poza Polską, do ojczyzny (…) Chciałbym serdecznie pogratulować przedstawicielom ministerstwa i Muzeum Narodowemu we Wrocławiu, gdzie już niebawem mam nadzieję będę mógł podziwiać to dzieło – mówił.

Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski podkreślił, że miniatura to wyjątkowy i bezcenny przykład sztuki doby romantyzmu. Podziękował ministerstwu i jego kadrze zajmującej się odzyskiwaniem naszych strat wojennych.

– Dzięki także znakomitej współpracy ze stroną amerykańską dzisiaj jesteśmy bogatsi o dzieło, które już za moment powróci do zbiorów publicznych i będzie prezentowane. W ciągu ostatnich kilku lat do Wrocławia powróciło szereg wartościowych dzieł sztuki. Skala strat, jakie dotknęły państwo polskie, jest przeogromna. My możemy tylko wspierać te działania ministerstwa i być za to wdzięczni. To dzieło, kiedy w 1900 r. zostało ofiarowane placówce muzealnej, miało służyć społeczeństwu. Dzisiaj przywracamy tę intencję – podsumował.

 

 

 

 

 

Read Full Post »