Feeds:
Wpisy
Komentarze

Dzisiaj przedstawiam artykuł jaki ukazał się w 1922 roku na łamach Tygodnika Ilustrowanego. W tekście m.in. rozważania o fałszerstwach miniatur. Mnie podoba  się zdanie, które pozostaje aktualne i w naszych czasach. „Sztuka więc jest szczeblem, po którym „nowi ludzie” starają się dojść do tych wyżyn – gdzie dobry smak i wytworność zbliżają ku sobie wszystkich bez względu na ich pochodzenie”.

.

Tygodnik Ilustrowany 1922

.

Miniatury-2

Reklamy

Antoni Laub (1792–1843), miniaturzysta i portrecista lwowski. Pochodził z rodziny węgierskiej, osiedlił się we Lwowie, gdzie odebrał wykształcenie malarskie u J. Buisseta, J. Klimesza oraz K. Schweikarta.   Oprócz działalności malarskiej, trudnił się udzielaniem lekcji rysunków wśród zamożniejszych rodzin lwowskich. W roku 1833 Laub został mianowany członkiem Towarzystwa Naukowego przy Ossolineum. Był zbieraczem obrazów i rycin, którymi także handlował. Portrety artysty, zarówno miniatury jak i litografie, przedstawiały przede wszystkim osobistości z arystokracji i szlachty galicyjskiej, wysokich urzędników, artystów, literatów.

Prace Antoniego Lauba były pokazane na Wystawie Retrospektywnej w roku 1898 w Warszawie i w roku 1912 we Lwowie (17 prac, głównie miniatur). Obecnie Muzeum Narodowe w Krakowie przechowuje miniaturowy Portret młodej kobiety i siedem portretów litografowanych, Biblioteka Ossolineum we Wrocławiu posiada cztery miniatury (trzy tyczące rodziny Witosławskich) oraz dziewięć rysunków, Muzeum w Rzeszowie ma akwarelowy portret sióstr Straszewskich, Muzeum Zamkowe w Pszczynie miniaturową podobiznę Józefy Babeckiej z Olszewskich; Muzeum Narodowe w Poznaniu – Portret Aleksandra Stadnickiego ze Żmigrodu.W Galerii Narodowej m. Lwowa znajdował się miniaturowy Portret damy.

Malarz zmarł na apopleksję w lutym 1843 r. we Lwowie i został pochowany na cmentarzu Łyczakowskim.

 

Muzeum Narodowe w  Poznaniu.

.

Portret Aleksandra Stadnickiego ze Żmigrodu, ok.1820, 13 x 9,5 cm

.

Muzeum Narodowe w Krakowie.

Portret młodej damy,  1835-1840, 7.8 cm x 6.6 cm

.

Auktionshaus Dannenberg – lot 932, Berlin, 10.03.2017

.

laub5

Portret kobiety – Lwów, ok 1830 , 7,0 x 5,5 cm

 

.

.

.

.

http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/antoni-laub

 

W sierpniu 2010 roku zamieściłem krótki post o licytacji największej złotej monety świata jaka  odbyła się w wiedeńskim DA Dorotheum. Dzisiejsza prasa donosi o gentelmenach, którzy weszli w posiadanie tej monety pomijając wszelkie formalności i utrudnienia.

Wprost.pl

Niezwykła kradzież w Berlinie. Z muzeum skradziono… 100-kilogramową monetę z czystego złota.

.

.

W berlińskim muzeum im. Bodego doszło do niezwykłej kradzieży. Złodzieje zdołali niepostrzeżenie zrabować ważącą sto kilogramów monetę wykonaną z czystego złota.

Moneta Big Maple Leaf (Wielki Liść Klonu) została skradziona z kolekcji berlińskiego Muzeum Bodego, które posiada największą liczbę numizmatów spośród placówek muzealnych na całym świecie. Zgodnie z ujawnionymi informacjami, złodzieje włamali się do budynku około godziny 3.30 nad ranem i wynieśli z niego ważącą 100 kilogramów monetę wykonaną z czystego złota zanim na miejsce zdążyła przybyć policja.

Moneta o grubości 3 centymetrów i średnicy 53 centymetrów została wybita przez Kanadyjską Mennicę Królewską w 2007 roku (tym samym, gdy wybito ważącą jedną uncję złotą monetę Liść Klonu). Co ciekawe, skradziony przedmiot nie był jednym w swoim rodzaju – oryginał pozostaje w posiadaniu Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej, a na świecie znajduje się jeszcze cztery tego typu monety, które niektórzy uznali za doskonałą lokatę kapitału. Moneta skradziona z muzeum znajdowała się w nim na podstawie umowy o wypożyczeniu od 2010 roku, jednak nie wiadomo, kto był jej właścicielem.

Nominalna wartość skradzionej Big Maple Leaf to milion dolarów, jednak złoto, z którego została wybita, według cen rynkowych, warte jest około 4,5 miliona dolarów. Przedmiot trafił do Księgi Rekordów Guinnessa, gdyż powstał ze złota o czystości 999.99/1000 (tzw. próba 0 – red.)

Na jednej ze stron monety wybity jest klonowy liść – symbol Kanady, a na drugim profil królowej Elżbiety II – symbolicznej głowy państwa w Kanadzie.

/ Źródło: Wprost.pl

Absolutny news –  wiadomość z dzisiejszego przedpołudnia..Do kraju powróciła miniatura, która znajdowała się w katalogu strat wojennych, lat 1939-1945, prowadzonym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Odzyskane dzieło przedstawia popiersie nieznanej z imienia damy sportretowanej na tle obłoków. Autorką miniatury jest Aimée Zoe Lizinka de Mirbel (ur. w 1796 r. w Cherbourgu, zm. w 1849 r. w Paryżu). Artystka należała do najbardziej wziętych i uznanych miniaturzystek swojego czasu. Miniatury jej pędzla znajdują się głównie w Paryżu (Luwr), Rouen, d’Avignon, w Londynie (Wallace Collection) oraz w Szwajcarii (Ernesta Holzscheitera w Meilen).

Miniatura została podarowana Śląskiemu Muzeum Przemysłu Artystycznego i Starożytności we Wrocławiu przez osobę prywatną w 1900 r.  Już na jesieni 1903 r. obraz eksponowany był na wystawie prezentującej kolekcje miniatur ze zbiorów Muzeum. W 1926 r. obiekt wraz z częścią zbiorów został przekazany do nowopowstałej filii placówki –  Muzeum Zamkowego. Tam dzieło stanowiło ozdobę ekspozycji stałej.

Miniatura pozostawała w gmachu Muzeum Zamkowego aż do 1942 r. Wówczas, w obliczu zagrożenia działaniami wojennymi, zapadła decyzja o ewakuacji zabytków do wcześniej przygotowanych składnic zlokalizowanych na terenie Dolnego Śląska. Jak wynika z zachowanych dokumentów, cała kolekcja miniatur Muzeum Zamkowego została wówczas wywieziona przez administrację niemiecką najpierw do składnicy w miejscowości Grodziec (niem. Gröditzberg), skąd następnie we wrześniu 1943 r. trafiła do repozytorium w Nowym Kościele. Gdy w sierpniu 1945 r. na tereny te wkroczyła polska administracja stwierdzono, że składnica wraz z zawartością uległa całkowitemu spaleniu w wyniku działań wojennych. Tym samym należy domniemywać, że miniatura została zrabowana, zanim zbiory strawiły płomienie.

Obiekt po wojnie został uznany za zaginiony. Dzieło zostało zarejestrowane w bazie strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako strata Muzeum Narodowego we Wrocławiu

 

 

http://dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych/obiekt/?obid=5295

……………………………………………………………………………………………………………..

 

………………………………………………………………………………………………………………………………..

To obraz o wybitnych walorach artystycznych – mówił w piątek w Zachęcie minister kultury Piotr Gliński. W uroczystości przekazania „Portretu Damy” do Muzeum Narodowego we Wrocławiu wziął udział Paul W. Jones, ambasador USA w Polsce.

– Mamy szczęśliwy powrót tej pięknej miniatury do polskich zbiorów publicznych. Nie byłby on możliwy, gdyby nie wieloletnia współpraca polsko-amerykańska w zakresie restytucji dóbr kultury. Miniatura ta mimo niewielkich rozmiarów prezentuje niezwykłą wartość dla polskich zbiorów publicznych. Jest to bowiem dopiero drugie dzieło tej wybitnej artystki w rodzimych kolekcjach muzealnych (…) „Portret damy”, mimo że osoba portretowana pozostaje dla nas ciągle anonimowa, to dzieło o wybitnych walorach artystycznych” – mówił minister.

 

Nieznajoma w obłokach………………………

Obraz przedstawia popiersie nieznanej damy na tle obłoków. Jego autorką jest Aimee Zoe Lizinka de Mirbel, uczennica Jean-Baptiste Augustina, oficjalna malarka dworu Ludwika XVIII.

We wrześniu 2013 r. resort kultury znalazł dzieło na stronie internetowej poświęconej miniaturom. Ustalono, że jest w prywatnej kolekcji amerykańskiej i podjęto rozmowy w sprawie jego zwrotu. Nie przyniosły one rezultatu, więc w kwietniu 2016 r. MKiDN zwróciło się o pomoc do biura FBI w Warszawie. Dzięki działaniom Federalnego Biura Śledczego obraz odzyskano.

– Dzieło po ponad 70 latach powraca dziś do wrocławskich zbiorów. Od 1943 r. jego losy spowija tajemnica. Miejsce, gdzie było przechowywane spłonęło, więc to jest dowód na to, że ktoś musiał wcześniej wykraść czy przenieść tę miniaturę w inne miejsce. Nasi specjaliści śledzą to, co się dzieje na rynku dzieł sztuki, w internecie, co można identyfikować, dlatego te nasze wysiłki są w miarę efektywne i taki był też początek odzyskiwania tej miniatury (…) Okazało się, że dzieło zostało nabyte przez kolekcjonera w jednym z paryskich antykwariatów – powiedział wicepremier Gliński. Jak podkreślił, miniaturę charakteryzuje „subtelne przedstawienie twarzy, świeży, świetlisty, niemal transparentny koloryt, zaś tło cechują wręcz impresjonistyczne efekty”.

Wicepremier, minister kultury Piotr Gliński (C), ambasador USA w Polsce Paul W. Jones (P) oraz dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski podczas uroczystości przekazania miniatury Aimee Zoe Lizinki de Mirbel „Portret damy”. Fot. PAP/P. Supernak

Czapka więźnia, kielich mszalny

Gliński podkreślił, że odzyskanie „Portretu damy” to kolejny sukces ministerstwa. Zaznaczył, że w tym przypadku we współpracy z FBI, dzięki której dotąd udało się także odzyskać m.in. czapkę więźnia z Majdanka i XVII-wieczny kielich mszalny.

– To odzyskiwanie utraconych dzieł sztuki różnie wygląda na różnych kierunkach. Stosujemy różne metody – czasami je wykupujemy, czasami to wieloletnie procedury prawne. Jak wiadomo, największe kłopoty są z kierunkiem wschodnim. Te największe zwroty stamtąd to był 1956 r., natomiast teraz mamy całą listę dzieł sztuki, które są zidentyfikowane na terenie Federacji Rosyjskiej, ale do nas nie wracają – dodał minister kultury.

Ambasador USA w Polsce Paul W. Jones zaznaczył, że Aimee Zoe Lizinka de Mirbel to mistrzyni miniatury XIX w. – Powrót i repatriacja tego arcydzieła, które zostało zrabowane przez nazistów podczas II wojny, to przykład wyjątkowo skutecznej współpracy pomiędzy ministerstwem kultury i amerykańskim Federalnym Biurem Śledczym. To również kolejny znak głębokiej przyjaźni między Polską a USA. To pokazuje, jak bardzo intensywnie pracujemy na rzecz zwracania dzieł sztuki, które znajdują się poza Polską, do ojczyzny (…) Chciałbym serdecznie pogratulować przedstawicielom ministerstwa i Muzeum Narodowemu we Wrocławiu, gdzie już niebawem mam nadzieję będę mógł podziwiać to dzieło – mówił.

Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski podkreślił, że miniatura to wyjątkowy i bezcenny przykład sztuki doby romantyzmu. Podziękował ministerstwu i jego kadrze zajmującej się odzyskiwaniem naszych strat wojennych.

– Dzięki także znakomitej współpracy ze stroną amerykańską dzisiaj jesteśmy bogatsi o dzieło, które już za moment powróci do zbiorów publicznych i będzie prezentowane. W ciągu ostatnich kilku lat do Wrocławia powróciło szereg wartościowych dzieł sztuki. Skala strat, jakie dotknęły państwo polskie, jest przeogromna. My możemy tylko wspierać te działania ministerstwa i być za to wdzięczni. To dzieło, kiedy w 1900 r. zostało ofiarowane placówce muzealnej, miało służyć społeczeństwu. Dzisiaj przywracamy tę intencję – podsumował.

 

 

 

 

 

          Przeglądając ofertę polskich domów aukcyjnych natrafiłem na pracę Jana Kaczmarkiewicza. Z twórczością tego artysty nigdy wcześniej się nie spotkałem a jego nazwisko niezbyt często występowało w obiegu antykwarycznym. W ostatnim czasie dzieła Kaczmarkiewicza zaczęły pojawić się na aukcjach DA „Nautilus” z Krakowa. W tej najbliższej, marcowej znalezć możemy niewielkich rozmiarów portret, który bardzo mi się spodobał. Utrzymana w postkubistycznej stylizacji praca, której forma oparta została na prostych bryłach podkreślonych świetnym rysunkiem i trójwymiarowym światłem. Czyste i żywe barwy połączone z niezwykłą precyzją wykonania wpisują się w styl takich mistrzów postkubizmu jak André Lhote czy Tamara Łempicka.
Jan Kaczmarkiewicz miniaturzystą nie był, mimo że malował również na małym formacie. W mojej ocenie precyzja wykonania prezentowanego na aukcji portretu młodzieńca może zachwycać tak jak zachwyca w dziełach najlepszych twórców w miniaturze.
.

Obj. No. 47.10.33 André Lhote (French, 1885-1962) Tête d’Expression, ca. 1920-24 Oil on canvas 18”H x 14⅞”W 45.7 cm x 37.7 cm Note: signed upper left, A.LHOTE Image must be credited with the following collection and photo credit lines: Virginia Museum of Fine Arts, Richmond. The T. Catesby Jones Collection. Photo: Katherine Wetzel © Virginia Museum of Fine Arts

.
André Lhote- Expressive Head, ok. 1920-24
.
tamara-lempicka-niebieska-madonnna
.

Tamara Łempicka, – The Blue Madonna, 1934

.
naut
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….
Jan Kaczmarkiewicz (1904 – 1989) – polski malarz, historyk sztuki, pedagog. Studiował historię sztuki i architekturę klasyczną na Uniwersytecie Poznańskim. W 1929 wykonywał ilustracje do pism katolickich. Po uzyskaniu stypendium w 1932 wyjechał na studia malarskie do Wilna, gdzie kształcił się na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego pod kierunkiem Ludomira Sleńdzińskiego. Po wojnie podjął pracę dydaktyczną w Wilnie, a po wysiedleniu Polaków z Wilna – w Bytomiu i Katowicach. Od 1959 był członkiem ZPAP.
W pracach Kaczmarkiewicza zdumiewa wprawność warsztatowa, perfekcja rysunku, niezauważalnych gołym okiem, milimetrowych pociągnięć pędzelka, przywodzące na myśl malarstwo miniaturowe. Artysta, na wzór swojego mistrza, inicjatora „szkoły wileńskiej” – Ludomira Sleńdzinskiego, prowadził dialog z tradycją artystyczną i warsztatową. Sięgając do estetyki i warsztatu włoskiego quattrocenta, podkreślał modelunek twarzy, włosów, muskulatury ciała swoich modeli rozbielonym laserunkiem imitującym trójwymiarowość form i aksamitną gładkość skóry. Swoje dzieła sygnował często w języku włoskim: Giovanni Kaczmarkiewicz. Zarówno wcześniejsze studia na wydziale architektury klasycznej, jak i kontakty ze środowiskiem neoklasyków „szkoły wileńskiej”, zaowocowały fascynacją sztuką antyczną i śródziemnomorską. Częstym tematem jego obrazów były akty męskie i portrety młodzieńców, a ulubionymi motywami elementy architektury wileńskiej.
.

„Nautilus” Galeria i Dom Aukcyjny,51 Aukcja Dzieł Sztuki – 11.03.2017

kaczmarkiewicz.

Portret młodzieńca (Apollo), lata 30-te,  XX w.

.

kaczmarkiewicz2.

Malując miniaturowy portrecik młodego mężczyzny artysta zmodyfikował klasyczną ikonografię starożytnego boga piękna, światła, muzyki, patrona sztuki i poezji, przewodnika muz, jednocześnie najmłodszego pośród olimpijskiego zgromadzenia bogów (brak łuku i liry). Przy neorenesansowej formie popiersia o modelowanych laserunkowo rysach twarzy i linearnych, „ostro ciosanych” fałdach szat, artysta nie zapomniał bowiem o charakterystycznym dla wizerunków Apolla uczesaniu (por. Apollo Belwederski) – smukłą, androgeniczną twarz otaczają skręcone, złote pukle, część kosmyków została spięta na czubku głowy złotą broszką, tworząc rodzaj oryginalnej, kokardy czy koka. Także okalająca ramiona tkanina przywodzi na myśl luźno narzucone draperie antycznych bohaterów.

Gwasz, papier; wym.: 16,5 x 8 cm; nie sygn. Praca podklejona autorsko na kolorystycznie dobrany karton; oprawiona i za szkłem.Portret ujęty w rękopiśmiennym katalogu twórczości artysty sporządzonym w latach 1932-1957.1300

.

DA” Rempex” – 18 kwietnia 2007.1200ns

kaczmarkiewicz5

.

„Nautilus”  Galeria i Dom Aukcyjny, Aukcja Dzieł Sztuki – 16 kwietnia 2016

.

kaczmarkiewicz4.

kaczmarkiewicz6

Profil mężczyzny (Ego)

Gwasz, papier; wym.: 31 x 22,7 cm; sygn. na odwrocie oprawy: Jan Kaczmarkiewicz. Praca oprawiona, za szkłem.Kompozycja ujęta w rękopiśmiennym katalogu twórczości artysty sporządzonym w latach 1932-1957. 2300s

.

„Nautilus”  Galeria i Dom Aukcyjny, Aukcja Dzieł Sztuki – 16 kwietnia 2016

.

kaczmarkiewicz3

Portret prof.Romualda Twardowskiego, 1953, gwasz, papier; wym.: 15 x 9,5 cm; kartonik z rysunkiem naklejony autorsko na jedwabny podkład. Całość oprawiona w oryginalną ramkę, za szkłem. 1200s

Józef Sonntag urodzony w Dreźnie w 1784 roku, miniaturzysta ,malarz portretów i pejzaży olejnych,litograf. Od 1805 do ok.1815 był czynny w Wiedniu.Później przez jakiś czas w Warszawie a w 1825 osiedlił się na stałe w Krakowie, gdzie został nauczycielem rysunku w Liceum św.Barbary.Jako miniaturzysta pozostawał początkowo pod wpływem Fugera i Grassiego- wówczas jego prace odznaczały się szarą tonacją.W późniejszym okresie swojej twórczości ulega wpływom Marszałkiewicza.Jako malarz i zarazem doświadczony litograf i biegły portrecista współpracował w Warszawie z Ludwikiem Letronne,artystą francuskim.Sonntag sygnował swoje prace nazwiskiem,często umieszczał obok datę.

Zmarł w Krakowie w 1834 roku.

http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/jozef-sonntag

 

Muzeum Narodowe w Warszawie

min4444

Alfred I hr. Potocki, pierwszy ordynat na Łańcucie (1786-1862) ,1829 , gwasz kość, 10,5 x 8,2.

.

sonntag

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

…………………………………………………………………………………….

Portret Jana Witta (Iwana Osipowicza de Witt) , rosyjskiego generała kawalerii, miniatura z 1832r.

.

Sotheby – 24.10.2002 , lot.82

.

j.sonntag

JOSEPH SONNTAG

Officer wearing a blue Uniform with mauve Facings, signed and dated 1831, 6,5 cm , Est 600-800GBP

.

Coutau-Begarie, Paris 14 Novembre 2014 , Russian Art ,lot 407.

.

sontag5555

.

SONNTAG Joseph
Portrait d’une jeune aristocrate polonaise.
Miniature rectangulaire peinte sur ivoire, signée à droite et datée 1833, conservée dans son encadrement d’origine en loupe de bois bordé d’une frise en bronze doré ciselé. Bon état général.
Portret  7,5 x 6,0 cm. ramka 14,0 x 11,5 cm.

Wesołych Świąt !!!

 

ws.

Merry Christmas and a happy New Year

Joyeux Noël et bonne année,

Buon Natale e felice anno nuovo

Feliz Navidad y próspero año nuevo

Веселого Рождества и счастливого Нового года

Frohe Weihnachten und ein glückliches neues Jahr

Marek Klimek