Feeds:
Wpisy
Komentarze

Zajmuję się malarstwem portretowym w miniaturze od wielu lat i w dalszym ciągu sprawia mi to przyjemność. Ale są chwile wyjątkowe , które wznoszą kolekcjonerskie emocje na najwyższy poziom. Ja zaliczam do nich ten wysiłek , ten często długotrwały trud , który doprowadza do znalezienia odpowiedzi na pytanie , kogo widzimy na namalowanym portrecie. Takie ustalenie powoduje , iż współcześnie bezimienne postacie, odzyskują tożsamość a pamięć o nich powraca.

W latach 50 tych XIX stulecia do pracowni Stanisława Marszałkiewicza (1789 – 1872) w Warszawie zaglądało bardzo wielu klientów. Artysta cieszył się powszechnym uznaniem, szacunkiem i opinią znakomitego malarza portretów. Zapotrzebowanie na prace było ogromne (Zofia Tobiaszowa , zajmująca się malarstwem Marszałkiewicza określa, że za jego życia mogło powstać nawet 1000 miniatur).  Wśród elit tamtych lat posiadanie portretu jego autorstwa spełniało aktualne wymagania mody. Nie stanowił tu wyjątku młody, niezwykle majętny hrabia, który niedawno pojął za żonę przedstawicielkę starego, szlacheckiego rodu szczycącego się herbem Leliwa. Para zawitała w atelier i złożyła zamówienie, ustalono kompozycję i wielkość prac. Portrety zostały wykonane, ten męski godnie przedstawiał dumnego , pewnego siebie mężczyznę , ten kobiecy potraktował artysta dość zdawkowo i mniej starannie. Miniatury zapewne cieszyły oczy małżonków w ich pałacu leżącym na odległych od Warszawy kresach. Z upływem czasu portrety zamieniły się w cenne rodzinne pamiątki po przodkach.

.

..

.

Rok 1912 był zupełnie wyjątkowy.  W dwóch ośrodkach kultury polskiej , w Warszawie i Lwowie podjęte zostały inicjatywy by zorganizować wystawy miniatur portretowych. Obiekty pochodziły głównie z kolekcji prywatnych i ze zbiorów rodzinnych. Ekspozycje udostępnione zostały zwiedzającym w czerwcu tego roku. Na każdej z nich zaprezentowanych  zostało ponad dziewięćset prac, co musiało się wiązać z ogromnym wysiłkiem organizacyjnym. Zostały przygotowane stosowne katalogi a ówczesna prasa informowała o tych wydarzeniach.

W roku 2009 warszawski antykwariusz powiadamia początkującego kolekcjonera, iż w aktualnej ofercie znajdują się dwie miniatury sygnowane nazwiskiem Marszałkiewicz. Opis określał , że to portrety nieznanego mężczyzny i nieznanej kobiety z lat 1850-1860. Prace, oprawione w jednakowe ramki z zielonego aksamitu , nasuwały naturalne skojarzenie, że to bliskie sobie osoby. Zdecydowałem się na zakup jednej z nich (kobiety) , odkładając zakup drugiej.  Kiedy byłem gotowy do ponownej transakcji otrzymałem informacje , że miniatura została sprzedana.

Dziewięć lat później  miałem przyjemność po raz pierwszy zapoznać się ze zbiorami kolekcjonera z Krakowa i okazało się , że to on był nabywcą miniatury z męskim wizerunkiem. Podczas spotkania wyraziłem opinię , że nie powinno dojść do sytuacji rozdzielenia portretów skoro razem spędziły poprzednie 160 lat. Niestety , propozycja odkupienia miniatury została odrzucona.

Wiele czasu poświęcam na dotarcie do starych źródeł w poszukiwaniu informacji  ale wydarzenie z ubiegłego roku, dla tej historii, było zupełnie przełomowe. Natrafiłem bowiem na egzemplarz Tygodnika Ilustrowanego z czerwca 1912 roku. W treści numeru znalazł się artykuł poświęcony lwowskiej wystawie wraz ze zdjęciem kilku gablot.

.

.

Nie trzeba nadzwyczajnego wzroku by na zdjęciu tym dostrzec miniatury, którym poświęcone jest niniejsze opracowanie. Przeglądnięcie katalogu wystawy pozwoliło ustalić , iż nasi bohaterowie to Alfred Ślizień h.Świat , właściciel wielu dóbr ziemskich i okazałego pałacu w Dziewiątkowiczach (obecnie Białoruś) i jego żona Elżbieta hr.Tyszkiewicz-Łohojska h.Leliwa , prawnuczka Felicjana hr.Tyszkiewicz-Łohojskiego (1719-1792) , generała armii Wielkiego Księstwa Litewskiego. Związek małżeński zawarli w w 1851 roku i doczekali się czwórki dzieci ; synów Stanisława i Henryka oraz córek Marii i  Zofii.  Maria Ślizień (1863-1940) wyszła za mąż za Czesława hr.Krasickiego (1857-1924) i to jego nazwisko figuruje wśród właścicieli  użyczających miniatury na wystawę.

.

.

Historia rodu Ślizieniów jest niezwykle ciekawa. Prześledziłem ich losy w dostępnych polskich i białoruskich źródłach.

1. Początek fortuny rodu wiąże się z podczaszym osmańskim Kazimierzem Ślizieniem , który w roku 1677 nabywa część majątku ziemskiego Dziewiątkowicze jako posag żony Teodory Mieleszkówny.

2. Alfred Ślizień (?1820-1882), prawnuk Kazimierza był już właścicielem rozległych gruntów : Dziewiątkowicze, Połońce, Dziedziłowicze, Kostyki i Helenów na Litwie, Tanwy w pow. słonimskim, Mściże i Budzienicze w pow. borysowskim, Bartniki, Łobzów,Wolna i Druckowszczyzna w pow. nowogrodzkim, Lubonia w pow. wileńskim. W pierwszej połowie XIX wieku Alfred rozpoczyna duże przedsięwzięcie budowlane  wznosząc nową siedzibę rodziny, pałac w Dziewiątkowiczach.

.

„Widok od strony ogrodu. Pałac trzykondygnacyjny o zróżnicowanej bryle, z wykuszami i wieżyczkami zwieńczonymi krenelażem, z wieżą od strony ściany szczytowej i przylegającą do niej parterową oranżerią.  Dziewiątkowicze , własność Alfreda Ślizienia, rys. ołówkiem podmalowany akwarelą. 20,8 x 30 cm. Muzeum Narodowe, Kraków. Teka Grodzieńska”.

3. Henryk Ślizień (1862-1920) – był  znanym kolekcjonerem polskiej ceramiki . W pałacowych  zbiorach znajdowały się XVIII–wieczne fajanse z Bielina, Telechan, Prószkowa oraz porcelany z manufaktur w Korcu, Baranówce i Horodnicy z XIX stulecia, a także wyroby gliniane Ceydzika. Anna Szkurłat „Kolekcjonerstwo ceramiki w Polsce” – Kronika Zamkowa. Roczniki, 2013, Tom 1-2 (65-66)

Henryk był żonaty z Marią Ostromęcką (1870-1937). Posiadali kilkoro dzieci  a wśród nich znanych dzisiaj z imienia  – syna Olgierda  i córkę Marie. W roku 1920 dochodzi do tragedii. Ostatniego dnia sierpnia  Henryk i jego rodzina próbowali pośpieszne opuścić majątek w Dziewiątkowiczach ale przed dotarciem do stacji kolejowej Słonin zostali ujęci w okolicach mostu na rzece Sheya. Piątka przedstawicieli tej rodziny zostaje zabita i obrabowana przez bolszewickich bandytów. Następcą  rodu zostaje Olgierd, który szczęśliwie znajdował się poza majątkiem i przeżył.

4. Olgierd Ślizień (1895 – ….)  W okresie wojny 1918-1920 w randze porucznika służył w 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Odznaczony  Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. W kampanii wrześniowej 1939 r. osobisty adiutant generała Władysława Andersa . W końcu miesiąca Anders zdecydował rozformować dowodzoną przez niego Grupę Operacyjną Kawalerii na mniejsze grupy, które miały przedostać się na Węgry. Grupa oficerów towarzysząca Andersowi zostaje wzięta do niewoli w dniach 28-30 września w rejonie wsi Świdnik nad Stryjem (obecnie w obwodzie lwowskim, w rejonie turczańskim na Ukrainie), a więc zaledwie parę kilometrów od zbawiennej granicy. Z publikacji Stanisława Jaczyńskiego” Losy oficerów polskich ocalałych z zagłady na Wschodzie po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej, czerwiec–sierpień 1941 roku” dowiadujemy się Olgierd Ślizień znalazł się wśród tych oficerów, którzy uniknęli sowieckiej kaźni „….. grupę wśród uratowanych jeńców stanowili ci, za którymi wstawiły się inne państwa, głównie Niemcy i Litwa. Mniej chętnie były natomiast uwzględniane interwencje innych państw, np. Włoch i Japonii. Interwencja ambasady Niemiec uchroniła od śmierci m.in. Wacława Komarnickiego, kpt. Olgierda Ślizienia –adiutanta generała Władysława Andersa, Bronisława Młynarskiego – syna znanego dyrygenta Emila, twórcy Filharmonii Warszawskiej i szwagra Artura Rubinsteina, mjr. Tadeusza Kopcia, ziemianina Włodzimierza Piątkowskiego, który pomagał „białej” emigracji, rtm. Józefa Czapskiego, kpt. Adama Moszyńskiego, por. Ryszarda Stillera, ppor. Karola Hoffmana, por. Andrzeja Olizara”.  http://zbrojownia.cbw.wp.mil.pl:8080/Content/1711/PHW_1-2012.pdf.

Kapitał ziemski w Dziewiątkowiczach za jego władania liczył 637 ha. W majątku był młyn wodny i parowy, były stawy rybne i mleczarnia. Produkowane tam sery sprzedawano do Grodna, Warszawy i Wilna. We wczesnych latach okupacji pałac zamieniono na szpital. We wrześniu 1941 r. partyzanci spalili jego część a po wyzwoleniu Białorusi w 1944 doszło do całkowitego zniszczenia.

.

fotografia z lat 1935-37

5. Alfred Ślizeń syn Olgierda , urodził się w rodzinnym pałacu w 1927 roku. W wieku 6 lat wyjechał z matką, Marią Ślizień (1898-1993) do Warszawy. Uciekając przed działaniami wojennymi 1939 roku rodzina ponownie trafiła na Białoruś zatrzymując się w Nieświeżu na zamku Radziwiłłów. Maria Ślizień była przyjaciółką Olgi Radziwiłł.  Represje sowieckie dopadły ich ponownie, matka i syn zostali aresztowani a następnie osadzeni w areszcie domowym. W czerwcu 1941 po napaści Hitlera na Rosję zostali zesłani do syberyjskiego gułagu. Po wojnie zostali zrehabilitowani i wrócili do Warszawy.

W 2018 roku białoruska lokalna prasa zdawała relację z odwiedzin Alfreda w dawnej rodzinnej posiadłości.

http://slonim.gov.by/ru/slonim-news-ru/view/potomok-dvorjanskogo-roda-alfred-slizen-posetil-agrogorodok-novodevjatkovichi-rodinu-svoix-predkov-11483-2018/

https://www.gs.by/2018/09/15/potomok-dvoryanskogo-roda-stupil-na-rodnuyu-zemlyu-spustya-85-let/

https://ok.ru/video/1868192811744

7. Rodowód Pani Beaty Tyszkiewicz , damy polskiego filmu , wywodzi z tego pnia rodzinnego drzewa do którego należała Elżbieta hr.Tyszkiewicz-Łohojska , żona Alfreda Ślizienia.

8. Dziennik Wileński , nekrolog informujący o śmierci hr. Elżbiety – http://elibrary.mab.lt/bitstream/handle/1/23417/154556m1906n41.pdf?sequence=42&isAllowed=y

 

 

 

Dom Aukcyjny „Rempex” w maju b.r. wystawił na sprzedaż kilkanaście  portretów w miniaturze . Oferta jak na polskie warunki duża jednak nie znalazły się tam prace z najwyższej półki. Prawie wszystko zostało sprzedane po relatywnie niskich cenach choć największe przebicia uzyskały ewidentne falsy i kiczowate kopie. Na tym tle zwracał uwagę kobiecy portret opisany jako „kobieta z kolorowym naszyjnikiem”, sygnowany nazwiskiem Delorme . Już po aukcji, za sprawą czytelniczki bloga dowiedziałem się , że przedstawiona na miniaturze dama to Kunegunda Białopiotrowiczowa. Zdjęcie tego portretu znalazło się w opracowaniu Ernesta Łunińskiego „Napoleon. Legiony i Księstwo Warszawskie” jakie ukazało się w roku 1911.

.

.

Kunegunda Białopiotrowiczowa była córką generała wojsk litewskich Romualda Giedroycia i Karoliny z Borzymowskich. W roku 1824, po śmierci ojca, poślubiła kuzyna Jerzego Białopiotrowicza (byłego kapitana wojsk Księstwa Warszawskiego, adiutanta jej ojca). W ogólnym opisie przedstawiana jest jako polska publicystka, powieściopisarka, poetka, działaczka społeczna i emigrantka. Należy dodać , że ten miniaturowy portret eksponowany był na warszawskiej wystawie 1912 roku.

 

DA Rempex , poz. 183, 2400

.

.

 

.

.

Julien Paul Delorme ( 1788 – ? ) francuski miniaturzysta , uczeń Daniela Sainta. Wystawiał swoje prace w Salonie Paryskim w latach 1810-1833 , otrzymując w 1831 medal II klasy. Miniatury Delorme reprezentują przyzwoity poziom artystyczny i rzadko występują na rynku antyków. Skąpe dane biograficzne o autorze pozostają wtórne do faktu , że aukcyjna „anonimowa kobieta” to w rzeczywistości Kunegunda Franciszka Róża z książąt Giedroyciów Białopiotrowiczowa.

 

 

Na stronach bloga informowałem o aukcjach oferujących miniaturowe portrety, które znajdowały się w kolekcji ostatniego polskiego króla, Stanisława Augusta Poniatowskiego.  W roku 2014 DA Chrisies wystawiał portrecik Magdaleny Agnieszki z Lubomirskich Sapieżyny (1739-1780) a dwa lata później niemiecki DA Döbritz sprzedawał miniaturowy wizerunek Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej (1736 – 1816), kuzynki Stanisława Augusta.

Należy  pogratulować naszym muzealnikom czujności i decyzji o zakupie co nie jest wcale takie powszechne w ich działalności . Miałem okazje kilkakrotnie zawiadamiać muzea o oferowanych na aukcjach miniaturowych polonikach wysokiej klasy ale procedury, niewielka mobilność i inne niepraktyczne przeszkody powodowały brak skutecznych działań. Omawiane portrety weszły do zbiorów Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Zamieszczam linki do strony muzeum gdzie można z zapoznać się z interesującymi opisami eksponatów.

Auktionshaus Döbritz186. Kunstauktion – Jubiläumsauktion 50 Jahre Döbritz  19.11.2016, lot 518, 3500 e

.

lubomirska7.

lubomirska3

.

Księżna Izabela z Czartoryskich Lubomirska.

https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/katalog/obiekty/lkr-1499

.

DA Christies, European Noble & Private Collections Including Fine Tapestries Part I , 30.09.2014. lot 144, 5250GBP

.

.

.

Magdalena Agnieszka z Lubomirskich Sapieżyna.

https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/katalog/obiekty/lkr-1948

Miniaturzysta- amator.  Ziemianin, syn pułkownika wojsk inżynieryjnych z roku 1830 , Ludwika Postawki, pochodzącego z czeskiego rodu Löwen Stern, osiadłego w Polsce w XVIII w. Miniatury z pierwszego okresu, przed i po powstaniu 1830 roku, malowane są na kości. W latach 1850-1870 Postawka malował portrety akwarelowe na kartonie wielkości pocztówki. W pracach widoczne są niedociągnięcia, wynikające z braku głębszych studiów rysunkowych. Miniaturzysta operował zimną kolorystyką, żywych tonów używał sporadycznie. Sygnował nazwiskiem lub literą drugiego imienia i nazwiskiem , niekiedy łącznie z datą. Większa część jego portretów pochodzi z dworów ziemiańskich. Muzeum Narodowe w Kielcach posiada sześć jego prac a lat 1850-1870. W MN w Krakowie znajduje się ” Portret oficera” z 1830  a w MN w Poznaniu  „Portret kanoniera warszawskiej Gwardii Narodowej” z 1831 r.

Na wystawie 1912 roku w Warszawie eksponowane były dwie prace Postawki – portret gen. Sowińskiego , sygnowany ” Peint par S.Postawka” oraz portret mężczyzny w mundurze urzędniczym z opisem „S. Postawka malował”.

Więcej danych biograficznych znajduje się  w niżej zamieszczonym opracowaniu Władysława Kosterski-Spalskiego ” A. S. L. Postawka – miniaturzysta”.  Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego z 1964 roku.

.

DA „Rempex ” 26.05.2021

.

.

miniatura opisana przez DA jako „Wojskowy z szarfą” , gwasz, kość naklejona na tekturę; 6 x 5 cm;  sygnowana ” fait par St. Postawka „.

.Князь

Miniatura przedstawia rosyjskiego generała , księcia Mikołaja Teniszewa ( 1798 – 1862 ), ros. Князь Николай  Иванович Тенишев.

 

.

.

Składam podziękowania Panu Janowi za pomoc w identyfikacje postaci.

.

DA „Rempex” 26.05.2021

.

.

miniatura opisana przez DA jako „Mężczyzna w granatowym mundurze” , gwasz, kość w owalu-  4,7 x 3,7 cm , sygnowany ” S. Postawka malował”, 2680

 

Temat portretu , sygnatura oraz wymiary miniatury pozwalają przyjąć , że mamy do czynienia z tą samą pracą, która wystawiana była w Warszawie w 1912 roku,  poz 150B katalogu z opisem ” Portret mężczyzny w mundurze urzędniczym”, a której właścicielem był wówczas Stanisław Patek  prawnik, adwokat, dyplomata, minister spraw zagranicznych, senator IV i V kadencji w II RP.

.

https://docplayer.pl/54399685-Wladyslaw-kosterski-spalski-a-s-l-postawka-miniaturzysta-rocznik-muzeum-swietokrzyskiego-2.html

Zapowiadałem a dzisiaj mogę napisać już oficjalnie. Pani Marzena Maraszek zebrała informacje i przedstawiła sylwetki polskich artystów, którzy współcześnie zajmowali się, czy też aktualnie zajmują się malowaniem miniatur. To jedyne opracowanie tego tematu, efekt wielomiesięcznej żmudnej pracy autorki .

Zapraszam do lektury.

https://miniaturapolska.wordpress.com

 

„Miniatura portretowa autorstwa polskich miniaturzystów jest moją wielką pasją. Na rynku antykwarycznym w Polsce, od czasu do czasu pojawiają się miniatury polskich malarzy. Często biografia artysty jest bardzo skąpa, lub takowej brakuje. Zaczęłam szukać wydań o tej tematyce w księgarniach i bibliotekach. W porównaniu do wydań książkowych opisujących dzieła mistrzów malarstwa polskiego, temat miniaturzystów polskich jest potraktowany po macoszemu. Są wydania traktujące o konkretnych zbiorach muzealnych oraz wydania przedstawiające znanych miniaturzystów europejskich, wśród których polskich malarzy miniaturzystów wymienia się zaledwie kilku, najbardziej znanych. „Cudze chwalicie, swego nie znacie” – kierując się tym mottem, postanowiłam zrobić opracowanie o polskich malarzach miniaturzystach XX i XXI wieku, jako pracę o charakterze niekomercyjnym, dostępną dla wszystkich zainteresowanych tematem. W trakcie moich poszukiwań odnalazłam nazwiska wielu malarzy miniaturzystów, o których istnieniu nie wiedziałam. Byłam zdziwiona, że o wielu artystach i ich pracach nie było wzmianek w jakichkolwiek publikacjach związanych z miniaturą. Miniatura jako forma sztuki powoli odchodzi w przeszłość. Niewielu młodych malarzy jest gotowych podjąć się tego wyzwania. Jednak w Polsce w dalszym ciągu są artyści uprawiający klasyczną miniaturę. Ich prace będące wynikiem wieloletniego doświadczenia zasługują na najwyższe uznanie”.

Z przyjemnością oddaję w Państwa ręce moje opracowanie.

Marzena Maraszek, marzec 2021

 

 

 

 

W sobotę, 13 marca miała miejsce aukcja zorganizowana przez warszawski antykwariat Lamus. Pośród setek licytowanych pozycji znalazł się interesujący portret Fryderyka Chopina. Praca wykonana współcześnie i jak informuje nas zamieszczony w katalogu opis, powstanie miniatury wiąże się z Międzynarodowym Konkursem Pianistycznym im. Fryderyka Chopina jaki odbył się w 1955 roku. W tym roku startowała m.in. irańska pianistka Tania Aszot-Harutunian, która zakwalifikowała się do drugiego etapu. To zapewne za jej przyczyną ta wysokiej klasy miniatura, dzieło biegłego w swej sztuce artysty, trafiła do Warszawy.

.

.

 

.

chopin2

.

Dwukrotnie sygnowana i datowana w języku perskim. Miniatura według słynnego portretu kompozytora pędzla Ary’ego Scheffera (1795-1858), malarza francuskiego. Portret oprawiony w tradycyjny sposób – wokół wielobarwna, papierowa bordiura, całość w drewnianej, inkrustowanej ramce (37,5 x 31,5 cm). Gwasz na kości 11,5 x 8,0 cm. Stan miniatury bardzo dobry. 4440PLN/950e

 

.

.

………………………………………………..Autoportret

.

Próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie: dlaczego tak wielu artystów a głównie pseudoartystów zabiera się za malowanie portretów. Po pierwsze: portret to jeden z trudniejszych tematów w sztuce, po drugie: nie każdy, nawet dobry malarz namaluję dobry portret. Trzeba mieć specjalne predyspozycje.
Nasuwa się pytanie: co to znaczy dobry portret, czym się charakteryzuje ? Odpowiedź jest banalnie prosta (ale nie wykonanie): musi to być przede wszystkim dobry obraz z poprawną kompozycją, ciekawą kolorystyką, itd… Tak jak każda inna  praca przedstawiająca pejzaż, martwą naturę, kompozycję abstrakcyjną. Ale to nie wszystko, musi przedstawiać podobiznę osoby portretowanej ! Nie maskę z wosku czy silikonu, która może być podobna i owszem ale nie przedstawia portretu żywego, myślącego, czującego człowieka tylko odlew, kukłę, lalkę. I nie decyduje o tym technika czy styl, można malować hiperrealistycznie, ekspresyjnie, zostawiać ślady pędzla, szpachli, można też miękko, laserunkowo. Nie na tym rzecz polega, malarz portrecista powinien fascynować się człowiekiem, jego psychiką, powinien mieć zdolność widzenia drugiej osoby z całą głębią jej osobowości, powinien umieć zobaczyć to wszystko w jej oczach, grymasie ust, inaczej mówiąc powinien mieć zdolność wniknięcia w osobowość drugiego człowieka. A do tego nie każdy jest predysponowany i nie musi, nie musi malować portretów, dlaczego więc pojawia się tak dużo koszmarnych  portretów ? Wielu amatorów sięga po ten temat jak tylko dowiedzą się którym końcem pędzla się maluje. Mogą wchodzić w grę względy finansowe lub ambicjonalne: „jestem już malarzem – namalowałem portret”. A właśnie w portrecie (chyba najbardziej) widoczny jest brak umiejętności, niewiedza, brak doświadczenia i rzemiosła. Oprócz wyżej wymienionych cech jakie powinien posiadać malarz portrecista, do namalowania dobrego portretu potrzebny jest wieloletni trening. Te wszystkie szkółki internetowe, podręczniki w większości są do bani ! Pokazują triki, sposoby a nic nie mówią o rzetelnym przygotowaniu, o poznaniu anatomii człowieka, głowy, twarzy przez rysowanie z natury (modela). Prowadzę warsztaty z portretu i widzę jak wiele czasu potrzeba  na zrozumienie wszystkich problemów związanych z namalowaniem portretu. Dopiero po dwóch latach z radością zauważyłam, że drgnęło, jest mały postęp i nie dlatego, że były to osoby mało uzdolnione, itp…Po prostu portret jest bardzo trudnym tematem w malarstwie, w sztuce. Zwracam się do wszystkich biorących się za malowanie portretu: jeśli namalujesz zły portret, wystawiasz sobie złą laurkę, ujawniasz swoje braki, pokazujesz, że jesteś kiepskim amatorem, ale jeśli koniecznie musisz zmierzyć się z tym tematem, miej świadomość jak długa i trudna droga Cię czeka”.

https://artlidia-zzyciamalarki.blogspot.com/?fbclid=IwAR1qdxG1YzcW5d2D3U61HEqJreIfCOtbpsdGvFxwFt0E3JrfEcgKMltQZLI

.

.

Ignacy Jan Paderewski ( 1860-1941 )

.

.

Wisława Szymborska ( 1923-2012 )

.

.

Portret w miniaturze Jan Pawła II zaginął 18 lat temu. Byłam pewna, że miniatura została sprzedana. Jakież było moje zdziwienie gdy robiąc porządki w ramkach i materiałach do miniatur natrafiłam na portret  Papieża. Jak na miniaturę wymiary są duże : 13,5×9 cm, malowana akwarelą na specjalnie spreparowanej błonie zwierzęcej ( używanej kiedyś jako naciągi na bębny). Technika punktowego nakładania farby jest typowa dla klasycznej miniatury”.
https://artlidia-zzyciamalarki.blogspot.com/2020/01/zaginiona-miniatura.html?fbclid=IwAR1qdxG1YzcW5d2D3U61HEqJreIfCOtbpsdGvFxwFt0E3JrfEcgKMltQZLI

.

Ksiądz Wacław Karłowicz ( 1907 – 2007) – duchowny katolicki , kapelan Powstania Warszawskiego.
.
.

.

..

………………………………………………………………………………………………………………………….

Jan Roman Bytnar ps. „Rudy” (1921 – 1943) w Warszawie – polski harcmistrz, członek „Szarych Szeregów”, dowódca oddziału „Południe” „Oddziały Uderzeniowe”, jeden z bohaterów książki Aleksander Kamiński „Kamienie na szaniec”.

.

Z przykrością zawiadamiam o śmierci Pani Lidii Zdzieszyńskiej – malarki , miniaturzystki, graficzki. Artystka obdarzona wybitnymi zdolnościami, precyzja i kolorystyka jej miniaturowych portretów osiągnęła poziom mistrzowski. Poruszyła mnie ta śmierć, jeszcze nie tak dawno prowadziliśmy rozmowy o portretach moich bliskich, które miała wykonać.

.

.

.

.

„Lidia Zdzieszyńska, urodziła się 26 marca 1953 roku w Kaliszu. Studiowała na Wydziale Malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 1977 obroniła dyplom w pracowni  prof.Stefana Gierowskiego. Po ukończeniu Akademii, pracowała w Wytwórni Papierów Wartościowych w Warszawie na stanowisku rytownika. Przez długie lata prowadziła „Warsztaty plastyczne” dla dorosłych, młodzieży i dzieci w Centrum Promocji Kultury. W latach 2001- 2003 prowadziła klub „U Artystów” w Okręgu Warszawskiego ZPAP. Od września 2006 pełniła funkcję prezesa Stowarzyszenia Polskich Malarzy Miniaturzystów. Jej twórczość obejmowała dużą różnorodność technik i tematów , ulubionym jednak był portret zarówno w technice olejnej, pasteli jak w miniaturze. Brała udział w kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i zbiorowych, w kraju i za granicą. Artystka zmarła po długiej i ciężkiej chorobie 3 marca 2021 roku , w Szpitalu Grochowskim w Warszawie” .

.

Jeden z ostatnich a może ostatni portret jej ręki.

.

.

Za udostępnienie danych biograficznych składam podziękowania Panu Andrzejowi Cerlińskiemu, kolekcjonerowi miniatur portretowych.

                                                  Autoportret

.

Tylko kilka wpisów na blogu dotyczyło miniatur wykonanych przez autorów urodzonych po 1945 roku. Informowałem wprawdzie o działalności Stowarzyszenia Miniaturzystów Polskich w Warszawie, zamieściłem notatkę o wystawie „Małe jest piękne” ale to zaledwie muśnięcie tematu. Moje zainteresowania koncentrują się na pracach powstałych w XVIII i XIX wieku. Mam jednak dobrą wiadomość. Wkrótce nakładem żmudnych starań, ogromnej pracy i wytrwałości pojawić się powinien „leksykon” współczesnych, polskich miniaturzystów. Nazwisko sprawcy tego pionierskiego dzieła niech pozostanie jeszcze tajemnicą.

W ostatnim czasie zetknąłem się z dwoma pracami, które nie mogą pozostać niezauważone. Są to miniatury wykonane przez Pana Kazimierza Cholewę, ciągle tworzącego artystę. Absolwent Wydziału Architektury Wnętrz, krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (1972), członek Stowarzyszenia Miniaturzystów Polskich. Dziedziny uprawianej przez niego twórczości to: projektowanie wnętrz i form przemysłowych, wystawiennictwo, grafika użytkowa oraz malarstwo. Ulubioną formą wypowiedzi artysty jest malarstwo portretowe, głównie miniatura w technice dawnych mistrzów.

Portrety Księcia Józefa Poniatowskiego oraz Napoleona Bonaparte namalowane zostały olejem w ulubionej i charakterystycznej dla Pana Cholewy brązowej tonacji. Kolorystyka ta sprawia wrażenie, że mamy do czynienia z wizerunkami uwiecznionymi w XIX stuleciu. Miniatury powstały jednak w latach 1979- 80 czyli w młodzieńczym okresie życia artysty. Drugim elementem, który czyni portrety wyjątkowo atrakcyjnymi to wykonane w brązie ramki. Eleganckie, w zasadzie proste ale właśnie ta prostota stanowi ich atut. Stanowią doskonałe tło podkreślające walory artystyczne pracy malarza. Pozostawiona sygnatura informuje nas, iż autorem ramek jest Tomasz Łopieński.

.

Ks. Józef Poniatowski , olej na drewnie, wymiary : ramka 6,4 cm, miniatura 4,4 cm, sygnatura CH.K.

.

.

.

Napoleon Bonaparte w mundurze I Konsula , olej na drewnie, wymiary : ramka 6,4 cm, miniatura 4,4 cm, sygnatura CH.K.

.

.

.

Tadeusz Łopieński ( 1898 – 1983 ) –  kontynuator rodzinnych tradycji firmy , założonej w 1862 roku przez Jana Łopieńskiego  (1838-1907) rzeźbiarza, cyzylera, brązownika i odlewnika. Jego synowie Grzegorz i Feliks dwadzieścia lat później zawiązali spółkę pod nazwą „Bracia Łopieńscy”. W 1900 r. właściciele przenieśli warsztat na Hożą 55, gdzie wybudowali dużą odlewnię rzeźby. Zakład specjalizował się w wyrobie produktów ze srebra i brązu. Zdobywcy srebrnego medalu na wystawie światowej w Paryżu w 1879 , Grand Prix w Petersburgu w 1903, w Paryżu w 1925 i 1937, w Nowym Jorku w 1939 roku. Na  krajowych wystawach ich wyroby uzyskały nagrody , m.in. w 1894 we Lwowie, w 1929 w Poznaniu. W czasie Powstania Warszawskiego Łopieńscy odlewali granaty dla walczących. Rodzinne dzieło kontynuowali wnukowie Tadeusz, Władysław i Zdzisław i obecnie prawnuczka Jana – Anna.

Po zakończeniu działań ostatniej wojny bracia Tadeusz i Władysław wznowili działalność firmy, dzięki temu możliwe było naprawienie wielu warszawskich pomników. Odlewnia  przywróciła Warszawie większość zniszczonych rzeźb ze statuą króla Zygmunta III Wazy, Kopernika, Mickiewicza i Syreny na czele. Powstały pomniki Jana Kilińskiego, Adama Mickiewicza, Nieznanego Żołnierza, figura Sursum Corda sprzed kościoła Św. Krzyża. Wykonano także dużą ilość brązów przeznaczonych do restaurowanych budowli zabytkowych i reprezentacyjnych gmachów państwowych. W 1950 firma została upaństwowiona ( czyt. zagrabiona ) i przekształcona w spółdzielnię o nazwie „Brąz Dekoracyjny”. Na właściciela nałożono kary pieniężne oraz dożywotni zakaz pracy w zawodzie brązownika. Po październikowej odwilży 1956 roku Tadeusz Łopieński uzyskał zgodę władz na otwarcie niewielkiej „Pracowni Metalowej Sztuki Zdobniczej, dawniej „Bracia Łopieńscy”. Firma mieściła się najpierw w suterenie przy ul.Nowogrodzkiej 12, a później przy ul.Poznańskiej 24. . Obecnie prowadzi ją córka Tadeusza, Anna Łopieńska-Lipczyk i jej mąż Wojciech Lipczyk.

http://www.lopienscy.pl/index.html.

W odpowiedzi na przesłane pytanie, Pan Wojciech Lipczyk poinformował mnie  ,” … że ramka, o którą Pan pyta powstała w końcówce lat sześćdziesiątych lub w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych XX wieku i jest autorską realizacją projektu Tadeusza Łopieńskiego”.

http://www.zbieraczstaroci.pl/art-wnetrze/orly-lopienskich/.

.

Głownia laski Wojciecha Trąmpczyńskiego, Marszałka Sejmu Ustawodawczego 1919 – 1922. „Bracia Łopieńscy” wg projektu Józefa Smolińskiego (1921)

.

.

Głownia laski Marszałka Sejmu używana w latach 1989–1993. Projektowali Tomasz Łopieński i Wacław Wojciechowski (1971)

 

W lipcu ubiegłego roku opublikowałem wpis poświęcony miniaturowemu portretowi Aleksandra Komara. W tekście pozostawiłem pytanie dotyczące munduru w jakim przedstawił hrabiego Stanisław Marszałkiewicz . Dzisiaj możemy bez wątpliwości stwierdzić , że to uniform przypisany huzarom Grodzieńskiego Pułku Huzarów. Potwierdzenie znajdziemy w ukraińskim periodyku poświęconym historii wojskowości „Cytadela”.  Autor Mychajło Słobodianiuk zamieścił bardzo ciekawe studium dotyczące „barwy” rosyjskiego Grodzieńskiego Pułku Huzarów Lejb Gwardii z lat 1824–1830. Swoje ustalenia dotyczącego jego dziejów i umundurowania, poza odpowiednią literaturą, oparł przede wszystkim na znajdujących się obecnie w zbiorach Lwowskiego Muzeum Historycznego, a pochodzących z epoki i mających przez to ogromną  wartość źródłową, obrazach olejnych Józefata Ignacego Łukaszewicza.

Józefat Ignacy Łukaszewicz ( 1789 – 1850 ) – malarz, uczeń Jana Rustema na Uniwersytecie Wileńskim, żołnierz napoleoński, po 1813 r. osiadł w Warszawie. Uczył się u Józefa Kosińskiego oraz Antoniego Brodowskiego i Antoniego Blanka w Oddziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1819-1830 nadworny malarz księcia Konstantego, na którego zlecenie malował żołnierzy, rewie wojskowe i sceny wojenne. Portrecista, zajmował się także miniaturą i malarstwem religijnym, a po 1830 r. również pejzażowym.
https://shron1.chtyvo.org.ua/Slobodianiuk_Mykhailo/Leib-hvardii_Hrodnenskyi_husarskyi_polk_1824_1830.pdf?

.

Click to access Leib-hvardii_Hrodnenskyi_husarskyi_polk_1824_1830.pdf