Feeds:
Wpisy
Komentarze

W naszym Muzeum pojawia się nowe nazwisko artysty, w którego dossier znalazłem portret o wymiarze typowym dla miniatur. Prac Jana Sobeckiego bo o nim mowa nie znamy wiele , choć Muzeum Narodowe w Warszawie  posiada ciekawą spuściznę jego aktywności. Szerszych danych biograficznych malarza nie udało mi się ustalić , powtarzam więc te ogólnie znane. 

Jan Ludwik Sobecki pochodził z Radomia, uczył się w Szkole Rysunku Warszawie u Wojciecha Gersona, od 1896r. w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowniach Jacka Malczewskiego i Leona Wyczółkowskiego oraz w Monachium i Petersburgu, gdzie uzyskał dyplom. Później uczył rysunku w Gimnazjum pod wezwaniem św. Wojciecha w Warszawie

W opracowaniu Pani Katarzyny Mączewskiej z lipca 2019 roku , pojawia się nazwisko Sobeckiego w takim kontekście – „Na przełomie lipca i sierpnia 1915 r. w celu zabezpieczenia i uchronienia od zniszczeń zajmowanych dotychczas przez carską administrację budynków stolicy, przy Komitecie Obywatelskim m. Warszawy powstała Komisja Opieki nad Gmachami Publicznymi. Była to wspólna inicjatywa Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości w Warszawie oraz Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, Koła Architektów Stowarzyszenia Techników, Towarzystwa Naukowego Warszawskiego, Towarzystwa Miłośników Historii i Stowarzyszenia Nauczycielstwa Polskiego. Komisja, w której skład weszli konserwatorzy, architekci, rysownicy i fotografowie, zajęła się inwentaryzacją prawie 50 opuszczonych budynków, w tym rezydencji królewskich. Do współpracy zaproszono także istniejącą od nieco ponad roku pracownię instytucji kultury o nazwie Archiwum Ikonograficzne, której przewodniczył Bronisław Gembarzewski. W inwentaryzacji pod kierownictwem Gembarzewskiego udział wzięło pięciu profesjonalnych rysowników: Władysław Sztolcman, Jan Małachowski, Mariusz Maszyński, Jan Sobecki oraz Mieczysław Kotarbiński. Artyści stworzyli akwarelowe rysunki dokumentacyjne detali i wyposażenia ruchomego m.in. rezydencji królewskich (Zamku i Łazienek). W 1916 roku Archiwum, wraz z objęciem przez Gembarzewskiego funkcji dyrektora Muzeum Narodowego m. st. Warszawy (ob. Muzeum Narodowe w Warszawie), zostało przeniesione do Muzeum, następnie weszło w jego strukturę jako autonomiczny dział tej instytucji”.

Poniżej dwa ciekawe linki związane z tym okresem pracy Sobeckiego.

https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/katalog?phrase=Sobecki%2520Jan%2520Ludwik

http://www.varsavianista.pl/index.php/2021/03/25/archiwum-ikonograficzne-bronislawa-gembarzewskiego-i-warszawskie-zabytki/

.

Wykonany przez Jana Sobeckiego portret  (gwasz na tekturze o średnicy 8,5 cm.) pojawił się niedawno na aukcji w Berlinie. Był to wizerunek młodej kobiety opatrzony podpisem artysty oraz datowany 1915 rokiem . Zamieszczona na odwrociu dedykacja w  języku polskim pozostała tajemnicza dla pracowników domu aukcyjnego a dla mnie stała się niezwykle przydatna , bowiem pozwoliła ustalić personalia namalowanej kobiety.

W tym miejscu muszę przekazać podziękowania i uznanie dla członków FB grupy – Poradnik kolekcjonera, którzy wydatnie mi w tych ustaleniach pomogli. 

 

 

.

.

Na miniaturze uwieczniona została  Emilia Żerańska z domu Płachecka. Urodziła się w roku 1893 a w czerwcu 1915 wyszła za mąż za Stanisława Emeryka Żerańskiego (1883-1948) . Małżeństwo nie przetrwało próby czasu i rozpadło się. 

Z zachowanego aktu ślubu, możemy dowiedzieć , iż :

„Wydarzyło się w Warszawie, w parafii Św. Aleksandra 15/28 czerwca 1915 roku o godzinie 16. Obwieszczamy, iż w obecności pełnoletnich mieszkańców Warszawy – kapitalisty Leopolda Płacheckiego i weterynarza Stefana Płacheckiego w dniu dzisiejszym odbył się ślub pomiędzy Stanisławem Emerykiem dwóch imion Żerańskim, 31 letnim kawalerem, prywatnym urzędnikiem urodzonym we wsi i parafii powiatu radomskiego, synem Ludwika i Marianny z domu Wietrzykowska, małżonków Żerańskich i Emilią Płachecką 22 letnią panną przy rodzicach, urodzoną w mieście Berdyczew, córką Leopolda i Heleny z domu Doborska, małżonków Płacheckich. Pan młody i panna młoda są parafianami tejże parafii. On mieszka przy ulicy Wiejskiej pod nr 1724. Ona przy ulicy Sadowej pod nr 5979. Przed ślubem były trzykrotnie zapowiedzi: 13, 20 i 27 czerwca. Ślubu udzielił Ksiądz Andrzej Jóźwik”.

https://www.auktion-dannenberg.de/en/l/663139/sobecki_jan_ludwik_1876_polen_1933?q=sobecki&currentpos=1.

.

Desa Unicum – 2011.

.

olej/tektura, 17 x 10,5 cm , sygnowany i datowany p. d.: ‚J. SOBECKI 33’

 

 

 

 

 

 

Początek roku nie obfituje w ciekawą ofertę sprzedażową. Najważniejsi gracze aukcyjnego rynku przygotowują się do wiosennych licytacji. Znalazłem jednak miłą ciekawostkę na rynku kanadyjskim. Stanowi ją talerzyk i filiżanka z portretem naszego Jana III Sobieskiego. Komplet nawiązuje w formie do XIX stylizacji a umieszczona na podstawie punca manufaktury w Sevres jest fałszywa. W ocenie specjalisty od porcelany to najpóźniej początek XX wieku. Trzeba zaznaczyć, że dom aukcyjny nie wprowadza potencjalnie zainteresowanych w błąd bowiem zawarty opis informuje , iż to „zabytkowa filiżanka i spodek z porcelany saskiej z bogatym złoceniem” . Cena wywoławcza relatywnie niska.

Ciekaw jestem zakończenia tej aukcji , na listę obserwujących zapisało się już 15 osób.  

 

 

.

.

„Antique Saxoni porcelain cup & saucer with rich gilding showing the portrait of Jan III Sobieski, King of Poland and Duke of Lithuania. Signed by Geyer ?. Titles and marked on the base „.

Minął kolejny rok naszych spotkań z portretami w miniaturze. Zakładając blog nie przewidywałem, że projekt ten podtrzymywany będzie przez tak długi czas. Ponieważ świat małych portretów ciągle mnie fascynuje to nadal dzielił się będę wiadomościami z tej kolekcjonerskiej podróży. A jak wyglądało w ubiegłym roku zainteresowanie czytelników moją pracą. Statystyki wskazują , że blog odwiedziło 5 027 osób i wyświetlono 11 731 razy zamieszczone wpisy. To miłe i motywujące.

W dzisiejszym poście przedstawię miniatury polskie, które pojawiły się na antykwarycznych rynkach a nie znalazły miejsca w publikowanych opracowaniach.

.

grudzień 2021

.

August II Mocny (1670-1733) , 7.6 x 6,4 cm

.

grudzień 2021

.

.

W katalogu aukcyjnym opisany jako miniaturowy portret młodej szlachcianki z perłami w pudrowanych włosach. Wokół szyi czarna koronkowa falbanka z diamentowym zapięciem. Akwarela i gwasz  na kości słoniowej. Około 1765/1770 , wymiary – 4,8 x 3,8 cm . Pochodzenie – kolekcja hrabiego Lonsdale, Lowther Castle, Cumberland.

Moim zdaniem  portret może  przedstawiać  Izabelę Lubomirską z Czartoryskich ( 1736-1816) . Dla porównania portret Izabeli ręki Per Kraffta z około 1767 roku.

.

.

październik 2021

.

Portrait de la princesse Izabela CZARTORYSKA (1746-1835).
Miniature sur ivoire de forme rectangulaire représentant une jeune femme en pied. Elle est vêtue d’une robe en coton et soie bleu et blanc, une main nonchalamment posée sur une guirlande de fleurs entourant une urne en pierre, elle porte une coiffure dite «à la sultane», typique de la fin du XVIIIe siècle.
Le revers de la miniature porte un envoi d’une première main, un nom identifié «Czartoryska» ainsi qu’une phrase en polonais.
Cadre à frise de perles et fronton formant nœud en bronze doré ,

Miniatura niesygnowana na kości słoniowej o wymiarach 17.2 x 11.3 cm,6000e

.

wrzesień 2021

.

.

Portret Jana Matejki

W polskim katalogu jako nieznany mężczyzna. Autor Jan Mieczysław Dębicki (1866-1924) – malarz i ilustrator książek. Olej, tektura;  12,2 x 8 cm;  sygn. p. d.: St. Dębicki;

.

czerwiec 2021 – Thierry de Maigret

.

.

Le Prince Lubomirski en génie de la Renommée, 1797. Miniature ovale peinte sur ivoire, monogrammée et datée à gauche «S.R. / 1797», représentant le prince polonais Henryk Ludwik LUBOMIRSKI (1777-1850) en génie de la Renommée, d’après la toile de 1789 de Vigée-Lebrun de 1789, conservée à la Gemäldegalerie de Berlin. Dans son cadre rectangulaire en bois avec passe-partout doré. H : 10 – L : 8 cm Cadre : H : 18 – L : 16,5 cm Historique : Peintre en miniature mal connu, Simon Ranfer est tout de même répertorié dans l’ouvrage de N. Lemoine-Bouchard «Les peintres en miniature» de 2008, p. 433, comme étant actif sous le Directoire (deux autres miniatures de lui sont connues datant de 1796 et 1797). Il semble avoir copié majoritairement des œuvres de grands peintres, comme Greuze, Falconet ou encore ici Vigée-Lebrun.

Attribué à Simon Pierre Bernard RANFER (Dijon, 1766 – après 1797), d’après Élisabeth VIGÉE-LEBRUN (1755-1842)
Le Prince Lubomirski en génie de la Renommée, 1797.
Miniature ovale peinte sur ivoire, monogrammée et datée à gauche « S.R. / 1797 », représentant le prince polonais Henryk Ludwik LUBOMIRSKI (1777-1850) en génie de la Renommée, d’après la toile de 1789 de Vigée-Lebrun de 1789, conservée à la Gemäldegalerie de Berlin.
Dans son cadre rectangulaire en bois avec passe-partout doré.
H : 10 – L : 8 cm
Cadre : H : 18 – L : 16,5 cm
Historique :
Peintre en miniature mal connu, Simon Ranfer est tout de même répertorié dans l’ouvrage de N. Lemoine-Bouchard « Les peintres en miniature » de 2008, p. 433, comme étant actif sous le Directoire (deux autres miniatures de lui sont connues datant de 1796 et 1797). Il semble avoir copié majoritairement des œuvres de grands peintres, comme Greuze, Falconet ou encore ici Vigée-Lebrun. 6440e

Wesołych Świąt !!!

 

Wszystkim czytelnikom i sympatykom mojego portalu składam serdeczne życzenia radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz uśmiechu i życzliwości na każdy dzień  Nowego Roku.

.

.

Merry Christmas and a happy New Year

Joyeux Noël et bonne année

Buon Natale e felice anno nuovo

Feliz Navidad y próspero año nuevo

Веселого Рождества и счастливого Нового года

Frohe Weihnachten und ein glückliches neues Jahr

Marek Klimek

Zamoyski czy Sapieha.

Na grudniowej aukcji berlińskiego DA Bassenge  znajdziemy miniaturowy polonik wyjątkowej urody. Niezbyt często zdarzają się oferty sprzedaży polskich miniatur tej klasy. W mojej ocenie to najciekawsza pozycja wśród wszystkich innych, zgłoszonych do licytacji .

Praca wykonana ręką Carla Ludwika Hummel de Bourdon ; Francuza pracującego w Wiedniu. Artysta z dużym talentem , wymieniany od roku 1800 jako malarz dworu arcyksiążęcego. Miniatury jego autorstwa cieszyły się dużym powodzeniem, również wśród naszych rodaków.

Wirtualne Muzeum Miniatur Polskich – Carl Hummel de Bourdon (1769-1840)

Aukcyjny portret, według katalogowego opisu, przedstawiać ma hrabiego Władysława Zamoyskiego w w młodym wieku.

.

.

Portraitminiaturen – Auktionsdatum 2.12.2021

Miniatur Portrait des jugendlichen Grafen Ladislas Zamoyski in husarenartigem Kostüm, mit aufgeschlagenem Buch in der linken Hand in Landschaft sitzend, rechts im fernen Hintergrund Ansicht einer Burg auf Hügel.
Unten links auf der Stuhllehne signiert und datiert „Hummel / 1816.”.
Aquarell und Gummiarabikum auf Karton. 14,6 x 10,9 cm (oval). In vergoldeter Kupferfassung, rückseitig altes Sammlungsetikett mit maschinengeschriebenem Katalogtext.

.

Pracownicy domu aukcyjnego dokonali identyfikacji na podstawie tekstu umieszczonego na odwrotnej stronie miniatury.

.

.

To niezwykle atrakcyjna miniatura. Pięknie ujęta postać siedzącego chłopca w stroju husarskim z książką w ręku na tle pejzażu . Takie prace wzbudzają zainteresowanie kolekcjonerów. Tyle że aukcyjny opis błędnie określa postać bohatera miniatury.

To nie jest portret Władysława Zamoyskiego.

Miniatura prezentuje bowiem przedstawiciela innego polskiego rodu , rodu Sapiehów. Na portrecie Carl Hummel uwiecznił 13 letniego księcia Leona Ludwika Sapiehę (1803- 1878).  Potwierdzenie tej identyfikacji znajdujemy w opracowaniu Eustachego Sapiehy i Marii Kałamajskiej – Saeed  „Dom Sapieżyński  cz.2  Ikonografia ” wydanym w 2008 roku, gdzie zamieszczono zdjęcie tej miniatury wraz z adnotacją. Portret do 1939 roku znajdował się w pałacu Sapiehów we Lwowie. Wojenne losy portretu nie są mi znane. W 1961 roku pojawiła się na wiedeńskiej aukcji DA Dorotheum a obecnie na aukcji w Berlinie.

W tym miejscu chciałbym złożyć podziękowania Pani Oksanie za przesłane materiały.

.

.

29.11.2021

Muzeum Zamoyskich w Kozłówce odpowiadając na zapytanie przesłało mi zdjęcie portretu  Władysława Zamoyskiego w młodości.

.

.

Click to access Radzynski_Rocznik_Humanistyczny-r2018-t16-n1-s240-247.pdf

Zajmuję się malarstwem portretowym w miniaturze od wielu lat i w dalszym ciągu sprawia mi to przyjemność. Ale są chwile wyjątkowe , które wznoszą kolekcjonerskie emocje na najwyższy poziom. Ja zaliczam do nich ten wysiłek , ten często długotrwały trud , który doprowadza do znalezienia odpowiedzi na pytanie , kogo widzimy na namalowanym portrecie. Takie ustalenie powoduje , iż współcześnie bezimienne postacie odzyskują tożsamość a pamięć o nich powraca.

W latach 50 tych XIX stulecia do pracowni Stanisława Marszałkiewicza (1789 – 1872) w Warszawie zaglądało bardzo wielu klientów. Artysta cieszył się powszechnym uznaniem, szacunkiem i opinią znakomitego malarza portretów. Zapotrzebowanie na prace było ogromne (Zofia Tobiaszowa , zajmująca się malarstwem Marszałkiewicza określa, że za jego życia mogło powstać nawet 1000 miniatur).  Wśród elit tamtych lat posiadanie portretu jego autorstwa spełniało aktualne wymagania mody. Nie stanowił tu wyjątku młody, niezwykle majętny hrabia, który niedawno pojął za żonę przedstawicielkę starego, szlacheckiego rodu szczycącego się herbem Leliwa. Para zawitała w atelier i złożyła zamówienie, ustalono kompozycję i wielkość prac. Portrety zostały wykonane, ten męski godnie przedstawiał dumnego , pewnego siebie mężczyznę , ten kobiecy potraktował artysta dość zdawkowo i mniej starannie. Miniatury zapewne cieszyły oczy małżonków w ich pałacu leżącym na odległych od Warszawy kresach. Z upływem czasu portrety zamieniły się w cenne rodzinne pamiątki.

.

..

.

Rok 1912 był zupełnie wyjątkowy.  W dwóch ośrodkach kultury polskiej , w Warszawie i Lwowie podjęte zostały inicjatywy by zorganizować wystawy miniatur portretowych. Obiekty pochodziły głównie z kolekcji prywatnych i ze zbiorów rodzinnych. Ekspozycje udostępnione zostały zwiedzającym w czerwcu tego roku. Na każdej z nich zaprezentowanych  zostało ponad dziewięćset prac, co musiało się wiązać z ogromnym wysiłkiem organizacyjnym. Zostały przygotowane stosowne katalogi a ówczesna prasa informowała o tych wydarzeniach.

W roku 2009 warszawski antykwariusz powiadamia początkującego kolekcjonera, iż w aktualnej ofercie znajdują się dwie miniatury sygnowane nazwiskiem Marszałkiewicz. Opis określał , że to portrety nieznanego mężczyzny i nieznanej kobiety z lat 1850-1860. Prace, oprawione w jednakowe ramki z zielonego aksamitu , nasuwały naturalne skojarzenie, że to bliskie sobie osoby. Zdecydowałem się na nabycie jednej z nich (kobiety) , odkładając zakup drugiej.  Kiedy byłem gotowy do ponownej transakcji otrzymałem informacje , że miniatura została sprzedana.

Dziewięć lat później  miałem przyjemność po raz pierwszy zapoznać się ze zbiorami kolekcjonera z Krakowa i okazało się , że to on był nabywcą miniatury z męskim wizerunkiem. Podczas spotkania wyraziłem opinię , że nie powinno dojść do sytuacji rozdzielenia portretów skoro razem spędziły poprzednie 160 lat. Niestety , propozycja odkupienia miniatury została odrzucona.

Wiele czasu poświęcam na dotarcie do starych źródeł w poszukiwaniu informacji  ale wydarzenie z ubiegłego roku, dla tej historii, było zupełnie przełomowe. Natrafiłem bowiem na egzemplarz Tygodnika Ilustrowanego z czerwca 1912 roku. W treści numeru znalazł się artykuł poświęcony lwowskiej wystawie wraz ze zdjęciem kilku gablot.

.

.

Nie trzeba nadzwyczajnego wzroku by na zdjęciu tym dostrzec miniatury, którym poświęcone jest niniejsze opracowanie. Przeglądnięcie katalogu wystawy pozwoliło ustalić , iż nasi bohaterowie to Alfred Ślizień h.Świat , właściciel wielu dóbr ziemskich i okazałego pałacu w Dziewiątkowiczach (obecnie Białoruś) i jego żona Elżbieta hr.Tyszkiewicz-Łohojska h.Leliwa , prawnuczka Felicjana hr.Tyszkiewicz-Łohojskiego (1719-1792) , generała armii Wielkiego Księstwa Litewskiego. Związek małżeński zawarli w w 1851 roku i doczekali się czwórki dzieci ; synów Stanisława i Henryka oraz córek Marii i  Zofii.  Maria Ślizień (1863-1940) wyszła za mąż za Czesława hr.Krasickiego (1857-1924) i to jego nazwisko figuruje wśród właścicieli  użyczających miniatury na wystawę.

.

.

Historia rodu Ślizieniów jest niezwykle ciekawa. Prześledziłem ich losy w dostępnych polskich i białoruskich źródłach.

1. Początek fortuny rodu wiąże się z podczaszym osmańskim Kazimierzem Ślizieniem , który w roku 1677 nabywa część majątku ziemskiego Dziewiątkowicze jako posag żony Teodory Mieleszkówny.

2. Alfred Ślizień (?1820-1882), prawnuk Kazimierza był już właścicielem rozległych gruntów : Dziewiątkowicze, Połońce, Dziedziłowicze, Kostyki i Helenów na Litwie, Tanwy w pow. słonimskim, Mściże i Budzienicze w pow. borysowskim, Bartniki, Łobzów,Wolna i Druckowszczyzna w pow. nowogrodzkim, Lubonia w pow. wileńskim. W pierwszej połowie XIX wieku Alfred rozpoczyna duże przedsięwzięcie budowlane  wznosząc nową siedzibę rodziny, pałac w Dziewiątkowiczach.

.

„Widok od strony ogrodu. Pałac trzykondygnacyjny o zróżnicowanej bryle, z wykuszami i wieżyczkami zwieńczonymi krenelażem, z wieżą od strony ściany szczytowej i przylegającą do niej parterową oranżerią.  Dziewiątkowicze , własność Alfreda Ślizienia, rys. ołówkiem podmalowany akwarelą. 20,8 x 30 cm. Muzeum Narodowe, Kraków. Teka Grodzieńska”.

3. Henryk Ślizień (1862-1920) – był  znanym kolekcjonerem polskiej ceramiki . W pałacowych  zbiorach znajdowały się XVIII–wieczne fajanse z Bielina, Telechan, Prószkowa oraz porcelany z manufaktur w Korcu, Baranówce i Horodnicy z XIX stulecia, a także wyroby gliniane Ceydzika. Anna Szkurłat „Kolekcjonerstwo ceramiki w Polsce” – Kronika Zamkowa. Roczniki, 2013, Tom 1-2 (65-66)

Henryk był żonaty z Marią Ostromęcką (1870-1937). Posiadali kilkoro dzieci  a wśród nich znanych dzisiaj z imienia  – syna Olgierda  i córkę Marie. W roku 1920 dochodzi do tragedii. Ostatniego dnia sierpnia  Henryk i jego rodzina próbowali pośpieszne opuścić majątek w Dziewiątkowiczach ale przed dotarciem do stacji kolejowej Słonin zostali ujęci w okolicach mostu na rzece Sheya. Piątka przedstawicieli tej rodziny zostaje zabita i obrabowana przez bolszewickich bandytów. Następcą  rodu zostaje Olgierd, który szczęśliwie znajdował się poza majątkiem i przeżył.

4. Olgierd Ślizień (1895 – ….)  W okresie wojny 1918-1920 w randze porucznika służył w 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Odznaczony  Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari. W kampanii wrześniowej 1939 r. osobisty adiutant generała Władysława Andersa . W końcu miesiąca Anders zdecydował rozformować dowodzoną przez niego Grupę Operacyjną Kawalerii na mniejsze grupy, które miały przedostać się na Węgry. Grupa oficerów towarzysząca Andersowi zostaje wzięta do niewoli w dniach 28-30 września w rejonie wsi Świdnik nad Stryjem (obecnie w obwodzie lwowskim, w rejonie turczańskim na Ukrainie), a więc zaledwie parę kilometrów od zbawiennej granicy. Z publikacji Stanisława Jaczyńskiego” Losy oficerów polskich ocalałych z zagłady na Wschodzie po wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej, czerwiec–sierpień 1941 roku” dowiadujemy się Olgierd Ślizień znalazł się wśród tych oficerów, którzy uniknęli sowieckiej kaźni „….. grupę wśród uratowanych jeńców stanowili ci, za którymi wstawiły się inne państwa, głównie Niemcy i Litwa. Mniej chętnie były natomiast uwzględniane interwencje innych państw, np. Włoch i Japonii. Interwencja ambasady Niemiec uchroniła od śmierci m.in. Wacława Komarnickiego, kpt. Olgierda Ślizienia –adiutanta generała Władysława Andersa, Bronisława Młynarskiego – syna znanego dyrygenta Emila, twórcy Filharmonii Warszawskiej i szwagra Artura Rubinsteina, mjr. Tadeusza Kopcia, ziemianina Włodzimierza Piątkowskiego, który pomagał „białej” emigracji, rtm. Józefa Czapskiego, kpt. Adama Moszyńskiego, por. Ryszarda Stillera, ppor. Karola Hoffmana, por. Andrzeja Olizara”.  http://zbrojownia.cbw.wp.mil.pl:8080/Content/1711/PHW_1-2012.pdf.

Kapitał ziemski w Dziewiątkowiczach za jego władania liczył 637 ha. W majątku był młyn wodny i parowy, były stawy rybne i mleczarnia. Produkowane tam sery sprzedawano do Grodna, Warszawy i Wilna. We wczesnych latach okupacji pałac zamieniono na szpital. We wrześniu 1941 r. partyzanci spalili jego część a po wyzwoleniu Białorusi w 1944 doszło do całkowitego zniszczenia.

.

fotografia z lat 1935-37

5. Alfred Ślizeń syn Olgierda , urodził się w rodzinnym pałacu w 1927 roku. W wieku 6 lat wyjechał z matką, Marią Ślizień (1898-1993) do Warszawy. Uciekając przed działaniami wojennymi 1939 roku rodzina ponownie trafiła na Białoruś zatrzymując się w Nieświeżu na zamku Radziwiłłów. Maria Ślizień była przyjaciółką Olgi Radziwiłł.  Represje sowieckie dopadły ich ponownie, matka i syn zostali aresztowani a następnie osadzeni w areszcie domowym. W czerwcu 1941 po napaści Hitlera na Rosję zostali zesłani do syberyjskiego gułagu. Po wojnie zostali zrehabilitowani i wrócili do Warszawy.

W 2018 roku białoruska lokalna prasa zdawała relację z odwiedzin Alfreda w dawnej rodzinnej posiadłości.

http://slonim.gov.by/ru/slonim-news-ru/view/potomok-dvorjanskogo-roda-alfred-slizen-posetil-agrogorodok-novodevjatkovichi-rodinu-svoix-predkov-11483-2018/

https://www.gs.by/2018/09/15/potomok-dvoryanskogo-roda-stupil-na-rodnuyu-zemlyu-spustya-85-let/

https://ok.ru/video/1868192811744

7. Rodowód Pani Beaty Tyszkiewicz , damy polskiego filmu , wywodzi się z tego pnia rodzinnego drzewa do którego należała Elżbieta hr.Tyszkiewicz-Łohojska , żona Alfreda Ślizienia.

8. Dziennik Wileński , nekrolog informujący o śmierci hr. Elżbiety – http://elibrary.mab.lt/bitstream/handle/1/23417/154556m1906n41.pdf?sequence=42&isAllowed=y

 

 

 

Dom Aukcyjny „Rempex” w maju b.r. wystawił na sprzedaż kilkanaście  portretów w miniaturze . Oferta jak na polskie warunki duża jednak nie znalazły się tam prace z najwyższej półki. Prawie wszystko zostało sprzedane po relatywnie niskich cenach choć największe przebicia uzyskały ewidentne falsy i kiczowate kopie. Na tym tle zwracał uwagę kobiecy portret opisany jako „kobieta z kolorowym naszyjnikiem”, sygnowany nazwiskiem Delorme . Już po aukcji, za sprawą czytelniczki bloga dowiedziałem się , że przedstawiona na miniaturze dama to Kunegunda Białopiotrowiczowa. Zdjęcie tego portretu znalazło się w opracowaniu Ernesta Łunińskiego „Napoleon. Legiony i Księstwo Warszawskie” jakie ukazało się w roku 1911.

.

.

Kunegunda Białopiotrowiczowa była córką generała wojsk litewskich Romualda Giedroycia i Karoliny z Borzymowskich. W roku 1824, po śmierci ojca, poślubiła kuzyna Jerzego Białopiotrowicza (byłego kapitana wojsk Księstwa Warszawskiego, adiutanta jej ojca). W ogólnym opisie przedstawiana jest jako polska publicystka, powieściopisarka, poetka, działaczka społeczna i emigrantka. Należy dodać , że ten miniaturowy portret eksponowany był na warszawskiej wystawie 1912 roku.

 

DA Rempex , poz. 183, 2400

.

.

 

.

.

Julien Paul Delorme ( 1788 – ? ) francuski miniaturzysta , uczeń Daniela Sainta. Wystawiał swoje prace w Salonie Paryskim w latach 1810-1833 , otrzymując w 1831 medal II klasy. Miniatury Delorme reprezentują przyzwoity poziom artystyczny i rzadko występują na rynku antyków. Skąpe dane biograficzne o autorze pozostają wtórne do faktu , że aukcyjna „anonimowa kobieta” to w rzeczywistości Kunegunda Franciszka Róża z książąt Giedroyciów Białopiotrowiczowa.

 

 

Na stronach bloga informowałem o aukcjach oferujących miniaturowe portrety, które znajdowały się w kolekcji ostatniego polskiego króla, Stanisława Augusta Poniatowskiego.  W roku 2014 DA Chrisies wystawiał portrecik Magdaleny Agnieszki z Lubomirskich Sapieżyny (1739-1780) a dwa lata później niemiecki DA Döbritz sprzedawał miniaturowy wizerunek Izabeli z Czartoryskich Lubomirskiej (1736 – 1816), kuzynki Stanisława Augusta.

Należy  pogratulować naszym muzealnikom czujności i decyzji o zakupie co nie jest wcale takie powszechne w ich działalności . Miałem okazje kilkakrotnie zawiadamiać muzea o oferowanych na aukcjach miniaturowych polonikach wysokiej klasy ale procedury, niewielka mobilność i inne niepraktyczne przeszkody powodowały brak skutecznych działań. Omawiane portrety weszły do zbiorów Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Zamieszczam linki do strony muzeum gdzie można z zapoznać się z interesującymi opisami eksponatów.

Auktionshaus Döbritz186. Kunstauktion – Jubiläumsauktion 50 Jahre Döbritz  19.11.2016, lot 518, 3500 e

.

lubomirska7.

lubomirska3

.

Księżna Izabela z Czartoryskich Lubomirska.

https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/katalog/obiekty/lkr-1499

.

DA Christies, European Noble & Private Collections Including Fine Tapestries Part I , 30.09.2014. lot 144, 5250GBP

.

.

.

Magdalena Agnieszka z Lubomirskich Sapieżyna.

https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/katalog/obiekty/lkr-1948

.

Click to access Juszczak%20Dorota%20-%20O%20portretach%20dam,%20kt%C3%B3re%20kr%C3%B3l%20kocha%C5%82.pdf

Miniaturzysta- amator.  Ziemianin, syn pułkownika wojsk inżynieryjnych z roku 1830 , Ludwika Postawki, pochodzącego z czeskiego rodu Löwen Stern, osiadłego w Polsce w XVIII w. Miniatury z pierwszego okresu, przed i po powstaniu 1830 roku, malowane są na kości. W latach 1850-1870 Postawka malował portrety akwarelowe na kartonie wielkości pocztówki. W pracach widoczne są niedociągnięcia, wynikające z braku głębszych studiów rysunkowych. Miniaturzysta operował zimną kolorystyką, żywych tonów używał sporadycznie. Sygnował nazwiskiem lub literą drugiego imienia i nazwiskiem , niekiedy łącznie z datą. Większa część jego portretów pochodzi z dworów ziemiańskich. Muzeum Narodowe w Kielcach posiada sześć jego prac a lat 1850-1870. W MN w Krakowie znajduje się ” Portret oficera” z 1830  a w MN w Poznaniu  „Portret kanoniera warszawskiej Gwardii Narodowej” z 1831 r.

Na wystawie 1912 roku w Warszawie eksponowane były dwie prace Postawki – portret gen. Sowińskiego , sygnowany ” Peint par S.Postawka” oraz portret mężczyzny w mundurze urzędniczym z opisem „S. Postawka malował”.

Więcej danych biograficznych znajduje się  w niżej zamieszczonym opracowaniu Władysława Kosterski-Spalskiego ” A. S. L. Postawka – miniaturzysta”.  Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego z 1964 roku.

.

DA „Rempex ” 26.05.2021

.

.

miniatura opisana przez DA jako „Wojskowy z szarfą” , gwasz, kość naklejona na tekturę; 6 x 5 cm;  sygnowana ” fait par St. Postawka „.

.Князь

Miniatura przedstawia rosyjskiego generała , księcia Mikołaja Teniszewa ( 1798 – 1862 ), ros. Князь Николай  Иванович Тенишев.

 

.

.

Składam podziękowania Panu Janowi za pomoc w identyfikacje postaci.

.

DA „Rempex” 26.05.2021

.

.

miniatura opisana przez DA jako „Mężczyzna w granatowym mundurze” , gwasz, kość w owalu-  4,7 x 3,7 cm , sygnowany ” S. Postawka malował”, 2680

 

Przedstawienie portretowanego , sygnatura oraz wymiary miniatury pozwalają przyjąć , że mamy do czynienia z tą samą pracą, która wystawiana była w Warszawie w 1912 roku,  poz 150B katalogu z opisem ” Portret mężczyzny w mundurze urzędniczym”, a której właścicielem był wówczas Stanisław Patek  prawnik, adwokat, dyplomata, minister spraw zagranicznych, senator IV i V kadencji w II RP.

.

https://docplayer.pl/54399685-Wladyslaw-kosterski-spalski-a-s-l-postawka-miniaturzysta-rocznik-muzeum-swietokrzyskiego-2.html

Zapowiadałem a dzisiaj mogę napisać już oficjalnie. Pani Marzena Maraszek zebrała informacje i przedstawiła sylwetki polskich artystów, którzy współcześnie zajmowali się, czy też aktualnie zajmują się malowaniem miniatur. To jedyne opracowanie tego tematu, efekt wielomiesięcznej żmudnej pracy autorki .

Zapraszam do lektury.

https://miniaturapolska.wordpress.com

 

„Miniatura portretowa autorstwa polskich miniaturzystów jest moją wielką pasją. Na rynku antykwarycznym w Polsce, od czasu do czasu pojawiają się miniatury polskich malarzy. Często biografia artysty jest bardzo skąpa, lub takowej brakuje. Zaczęłam szukać wydań o tej tematyce w księgarniach i bibliotekach. W porównaniu do wydań książkowych opisujących dzieła mistrzów malarstwa polskiego, temat miniaturzystów polskich jest potraktowany po macoszemu. Są wydania traktujące o konkretnych zbiorach muzealnych oraz wydania przedstawiające znanych miniaturzystów europejskich, wśród których polskich malarzy miniaturzystów wymienia się zaledwie kilku, najbardziej znanych. „Cudze chwalicie, swego nie znacie” – kierując się tym mottem, postanowiłam zrobić opracowanie o polskich malarzach miniaturzystach XX i XXI wieku, jako pracę o charakterze niekomercyjnym, dostępną dla wszystkich zainteresowanych tematem. W trakcie moich poszukiwań odnalazłam nazwiska wielu malarzy miniaturzystów, o których istnieniu nie wiedziałam. Byłam zdziwiona, że o wielu artystach i ich pracach nie było wzmianek w jakichkolwiek publikacjach związanych z miniaturą. Miniatura jako forma sztuki powoli odchodzi w przeszłość. Niewielu młodych malarzy jest gotowych podjąć się tego wyzwania. Jednak w Polsce w dalszym ciągu są artyści uprawiający klasyczną miniaturę. Ich prace będące wynikiem wieloletniego doświadczenia zasługują na najwyższe uznanie”.

Z przyjemnością oddaję w Państwa ręce moje opracowanie.

Marzena Maraszek, marzec 2021