Feeds:
Posty
Komentarze

W sierpniu 2010 roku zamieściłem krótki post o licytacji największej złotej monety świata jaka się odbyła się w wiedeńskim DA Dorotheum. Dzisiejsza prasa donosi o gentelmenach, którzy weszli w posiadanie tej monety pomijając wszelkie formalności i utrudnienia.

Wprost.pl

Niezwykła kradzież w Berlinie. Z muzeum skradziono… 100-kilogramową monetę z czystego złota.

.

.

W berlińskim muzeum im. Bodego doszło do niezwykłej kradzieży. Złodzieje zdołali niepostrzeżenie zrabować ważącą sto kilogramów monetę wykonaną z czystego złota.

Moneta Big Maple Leaf (Wielki Liść Klonu) została skradziona z kolekcji berlińskiego Muzeum Bodego, które posiada największą liczbę numizmatów spośród placówek muzealnych na całym świecie. Zgodnie z ujawnionymi informacjami, złodzieje włamali się do budynku około godziny 3.30 nad ranem i wynieśli z niego ważącą 100 kilogramów monetę wykonaną z czystego złota zanim na miejsce zdążyła przybyć policja.

Moneta o grubości 3 centymetrów i średnicy 53 centymetrów została wybita przez Kanadyjską Mennicę Królewską w 2007 roku (tym samym, gdy wybito ważącą jedną uncję złotą monetę Liść Klonu). Co ciekawe, skradziony przedmiot nie był jednym w swoim rodzaju – oryginał pozostaje w posiadaniu Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej, a na świecie znajduje się jeszcze cztery tego typu monety, które niektórzy uznali za doskonałą lokatę kapitału. Moneta skradziona z muzeum znajdowała się w nim na podstawie umowy o wypożyczeniu od 2010 roku, jednak nie wiadomo, kto był jej właścicielem.

Nominalna wartość skradzionej Big Maple Leaf to milion dolarów, jednak złoto, z którego została wybita, według cen rynkowych, warte jest około 4,5 miliona dolarów. Przedmiot trafił do Księgi Rekordów Guinnessa, gdyż powstał ze złota o czystości 999.99/1000 (tzw. próba 0 – red.)

Na jednej ze stron monety wybity jest klonowy liść – symbol Kanady, a na drugim profil królowej Elżbiety II – symbolicznej głowy państwa w Kanadzie.

/ Źródło: Wprost.pl

Absolutny news –  wiadomość z dzisiejszego przedpołudnia..Do kraju powróciła miniatura, która znajdowała się w katalogu strat wojennych, lat 1939-1945, prowadzonym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Odzyskane dzieło przedstawia popiersie nieznanej z imienia damy sportretowanej na tle obłoków. Autorką miniatury jest Aimée Zoe Lizinka de Mirbel (ur. w 1796 r. w Cherbourgu, zm. w 1849 r. w Paryżu). Artystka należała do najbardziej wziętych i uznanych miniaturzystek swojego czasu. Miniatury jej pędzla znajdują się głównie w Paryżu (Luwr), Rouen, d’Avignon, w Londynie (Wallace Collection) oraz w Szwajcarii (Ernesta Holzscheitera w Meilen).

Miniatura została podarowana Śląskiemu Muzeum Przemysłu Artystycznego i Starożytności we Wrocławiu przez osobę prywatną w 1900 r.  Już na jesieni 1903 r. obraz eksponowany był na wystawie prezentującej kolekcje miniatur ze zbiorów Muzeum. W 1926 r. obiekt wraz z częścią zbiorów został przekazany do nowopowstałej filii placówki –  Muzeum Zamkowego. Tam dzieło stanowiło ozdobę ekspozycji stałej.

Miniatura pozostawała w gmachu Muzeum Zamkowego aż do 1942 r. Wówczas, w obliczu zagrożenia działaniami wojennymi, zapadła decyzja o ewakuacji zabytków do wcześniej przygotowanych składnic zlokalizowanych na terenie Dolnego Śląska. Jak wynika z zachowanych dokumentów, cała kolekcja miniatur Muzeum Zamkowego została wówczas wywieziona przez administrację niemiecką najpierw do składnicy w miejscowości Grodziec (niem. Gröditzberg), skąd następnie we wrześniu 1943 r. trafiła do repozytorium w Nowym Kościele. Gdy w sierpniu 1945 r. na tereny te wkroczyła polska administracja stwierdzono, że składnica wraz z zawartością uległa całkowitemu spaleniu w wyniku działań wojennych. Tym samym należy domniemywać, że miniatura została zrabowana, zanim zbiory strawiły płomienie.

Obiekt po wojnie został uznany za zaginiony. Dzieło zostało zarejestrowane w bazie strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jako strata Muzeum Narodowego we Wrocławiu

 

 

http://dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych/obiekt/?obid=5295

……………………………………………………………………………………………………………..

 

………………………………………………………………………………………………………………………………..

To obraz o wybitnych walorach artystycznych – mówił w piątek w Zachęcie minister kultury Piotr Gliński. W uroczystości przekazania „Portretu Damy” do Muzeum Narodowego we Wrocławiu wziął udział Paul W. Jones, ambasador USA w Polsce.

– Mamy szczęśliwy powrót tej pięknej miniatury do polskich zbiorów publicznych. Nie byłby on możliwy, gdyby nie wieloletnia współpraca polsko-amerykańska w zakresie restytucji dóbr kultury. Miniatura ta mimo niewielkich rozmiarów prezentuje niezwykłą wartość dla polskich zbiorów publicznych. Jest to bowiem dopiero drugie dzieło tej wybitnej artystki w rodzimych kolekcjach muzealnych (…) „Portret damy”, mimo że osoba portretowana pozostaje dla nas ciągle anonimowa, to dzieło o wybitnych walorach artystycznych” – mówił minister.

 

Nieznajoma w obłokach………………………

Obraz przedstawia popiersie nieznanej damy na tle obłoków. Jego autorką jest Aimee Zoe Lizinka de Mirbel, uczennica Jean-Baptiste Augustina, oficjalna malarka dworu Ludwika XVIII.

We wrześniu 2013 r. resort kultury znalazł dzieło na stronie internetowej poświęconej miniaturom. Ustalono, że jest w prywatnej kolekcji amerykańskiej i podjęto rozmowy w sprawie jego zwrotu. Nie przyniosły one rezultatu, więc w kwietniu 2016 r. MKiDN zwróciło się o pomoc do biura FBI w Warszawie. Dzięki działaniom Federalnego Biura Śledczego obraz odzyskano.

– Dzieło po ponad 70 latach powraca dziś do wrocławskich zbiorów. Od 1943 r. jego losy spowija tajemnica. Miejsce, gdzie było przechowywane spłonęło, więc to jest dowód na to, że ktoś musiał wcześniej wykraść czy przenieść tę miniaturę w inne miejsce. Nasi specjaliści śledzą to, co się dzieje na rynku dzieł sztuki, w internecie, co można identyfikować, dlatego te nasze wysiłki są w miarę efektywne i taki był też początek odzyskiwania tej miniatury (…) Okazało się, że dzieło zostało nabyte przez kolekcjonera w jednym z paryskich antykwariatów – powiedział wicepremier Gliński. Jak podkreślił, miniaturę charakteryzuje „subtelne przedstawienie twarzy, świeży, świetlisty, niemal transparentny koloryt, zaś tło cechują wręcz impresjonistyczne efekty”.

Wicepremier, minister kultury Piotr Gliński (C), ambasador USA w Polsce Paul W. Jones (P) oraz dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski podczas uroczystości przekazania miniatury Aimee Zoe Lizinki de Mirbel „Portret damy”. Fot. PAP/P. Supernak

Czapka więźnia, kielich mszalny

Gliński podkreślił, że odzyskanie „Portretu damy” to kolejny sukces ministerstwa. Zaznaczył, że w tym przypadku we współpracy z FBI, dzięki której dotąd udało się także odzyskać m.in. czapkę więźnia z Majdanka i XVII-wieczny kielich mszalny.

– To odzyskiwanie utraconych dzieł sztuki różnie wygląda na różnych kierunkach. Stosujemy różne metody – czasami je wykupujemy, czasami to wieloletnie procedury prawne. Jak wiadomo, największe kłopoty są z kierunkiem wschodnim. Te największe zwroty stamtąd to był 1956 r., natomiast teraz mamy całą listę dzieł sztuki, które są zidentyfikowane na terenie Federacji Rosyjskiej, ale do nas nie wracają – dodał minister kultury.

Ambasador USA w Polsce Paul W. Jones zaznaczył, że Aimee Zoe Lizinka de Mirbel to mistrzyni miniatury XIX w. – Powrót i repatriacja tego arcydzieła, które zostało zrabowane przez nazistów podczas II wojny, to przykład wyjątkowo skutecznej współpracy pomiędzy ministerstwem kultury i amerykańskim Federalnym Biurem Śledczym. To również kolejny znak głębokiej przyjaźni między Polską a USA. To pokazuje, jak bardzo intensywnie pracujemy na rzecz zwracania dzieł sztuki, które znajdują się poza Polską, do ojczyzny (…) Chciałbym serdecznie pogratulować przedstawicielom ministerstwa i Muzeum Narodowemu we Wrocławiu, gdzie już niebawem mam nadzieję będę mógł podziwiać to dzieło – mówił.

Dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu Piotr Oszczanowski podkreślił, że miniatura to wyjątkowy i bezcenny przykład sztuki doby romantyzmu. Podziękował ministerstwu i jego kadrze zajmującej się odzyskiwaniem naszych strat wojennych.

– Dzięki także znakomitej współpracy ze stroną amerykańską dzisiaj jesteśmy bogatsi o dzieło, które już za moment powróci do zbiorów publicznych i będzie prezentowane. W ciągu ostatnich kilku lat do Wrocławia powróciło szereg wartościowych dzieł sztuki. Skala strat, jakie dotknęły państwo polskie, jest przeogromna. My możemy tylko wspierać te działania ministerstwa i być za to wdzięczni. To dzieło, kiedy w 1900 r. zostało ofiarowane placówce muzealnej, miało służyć społeczeństwu. Dzisiaj przywracamy tę intencję – podsumował.

 

 

 

 

 

          Przeglądając ofertę polskich domów aukcyjnych natrafiłem na pracę Jana Kaczmarkiewicza. Z twórczością tego artysty nigdy wcześniej się nie spotkałem a jego nazwisko niezbyt często występowało w obiegu antykwarycznym. W ostatnim czasie dzieła Kaczmarkiewicza zaczęły pojawić się na aukcjach DA „Nautilus” z Krakowa. W tej najbliższej, marcowej znalezć możemy niewielkich rozmiarów portret, który bardzo mi się spodobał. Utrzymana w postkubistycznej stylizacji praca, której forma oparta została na prostych bryłach podkreślonych świetnym rysunkiem i trójwymiarowym światłem. Czyste i żywe barwy połączone z niezwykłą precyzją wykonania wpisują się w styl takich mistrzów postkubizmu jak André Lhote czy Tamara Łempicka.
Jan Kaczmarkiewicz miniaturzystą nie był, mimo że malował również na małym formacie. W mojej ocenie precyzja wykonania prezentowanego na aukcji portretu młodzieńca może zachwycać tak jak zachwyca w dziełach najlepszych twórców w miniaturze.
.

Obj. No. 47.10.33 André Lhote (French, 1885-1962) Tête d’Expression, ca. 1920-24 Oil on canvas 18”H x 14⅞”W 45.7 cm x 37.7 cm Note: signed upper left, A.LHOTE Image must be credited with the following collection and photo credit lines: Virginia Museum of Fine Arts, Richmond. The T. Catesby Jones Collection. Photo: Katherine Wetzel © Virginia Museum of Fine Arts

.
André Lhote- Expressive Head, ok. 1920-24
.
tamara-lempicka-niebieska-madonnna
.

Tamara Łempicka, – The Blue Madonna, 1934

.
naut
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….
Jan Kaczmarkiewicz (1904 – 1989) – polski malarz, historyk sztuki, pedagog. Studiował historię sztuki i architekturę klasyczną na Uniwersytecie Poznańskim. W 1929 wykonywał ilustracje do pism katolickich. Po uzyskaniu stypendium w 1932 wyjechał na studia malarskie do Wilna, gdzie kształcił się na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Stefana Batorego pod kierunkiem Ludomira Sleńdzińskiego. Po wojnie podjął pracę dydaktyczną w Wilnie, a po wysiedleniu Polaków z Wilna – w Bytomiu i Katowicach. Od 1959 był członkiem ZPAP.
W pracach Kaczmarkiewicza zdumiewa wprawność warsztatowa, perfekcja rysunku, niezauważalnych gołym okiem, milimetrowych pociągnięć pędzelka, przywodzące na myśl malarstwo miniaturowe. Artysta, na wzór swojego mistrza, inicjatora „szkoły wileńskiej” – Ludomira Sleńdzinskiego, prowadził dialog z tradycją artystyczną i warsztatową. Sięgając do estetyki i warsztatu włoskiego quattrocenta, podkreślał modelunek twarzy, włosów, muskulatury ciała swoich modeli rozbielonym laserunkiem imitującym trójwymiarowość form i aksamitną gładkość skóry. Swoje dzieła sygnował często w języku włoskim: Giovanni Kaczmarkiewicz. Zarówno wcześniejsze studia na wydziale architektury klasycznej, jak i kontakty ze środowiskiem neoklasyków „szkoły wileńskiej”, zaowocowały fascynacją sztuką antyczną i śródziemnomorską. Częstym tematem jego obrazów były akty męskie i portrety młodzieńców, a ulubionymi motywami elementy architektury wileńskiej.
.

„Nautilus” Galeria i Dom Aukcyjny,51 Aukcja Dzieł Sztuki – 11.03.2017

kaczmarkiewicz.

Portret młodzieńca (Apollo), lata 30-te,  XX w.

.

kaczmarkiewicz2.

Malując miniaturowy portrecik młodego mężczyzny artysta zmodyfikował klasyczną ikonografię starożytnego boga piękna, światła, muzyki, patrona sztuki i poezji, przewodnika muz, jednocześnie najmłodszego pośród olimpijskiego zgromadzenia bogów (brak łuku i liry). Przy neorenesansowej formie popiersia o modelowanych laserunkowo rysach twarzy i linearnych, „ostro ciosanych” fałdach szat, artysta nie zapomniał bowiem o charakterystycznym dla wizerunków Apolla uczesaniu (por. Apollo Belwederski) – smukłą, androgeniczną twarz otaczają skręcone, złote pukle, część kosmyków została spięta na czubku głowy złotą broszką, tworząc rodzaj oryginalnej, kokardy czy koka. Także okalająca ramiona tkanina przywodzi na myśl luźno narzucone draperie antycznych bohaterów.

Gwasz, papier; wym.: 16,5 x 8 cm; nie sygn. Praca podklejona autorsko na kolorystycznie dobrany karton; oprawiona i za szkłem.Portret ujęty w rękopiśmiennym katalogu twórczości artysty sporządzonym w latach 1932-1957.1300

.

DA” Rempex” – 18 kwietnia 2007.1200ns

kaczmarkiewicz5

.

„Nautilus”  Galeria i Dom Aukcyjny, Aukcja Dzieł Sztuki – 16 kwietnia 2016

.

kaczmarkiewicz4.

kaczmarkiewicz6

Profil mężczyzny (Ego)

Gwasz, papier; wym.: 31 x 22,7 cm; sygn. na odwrocie oprawy: Jan Kaczmarkiewicz. Praca oprawiona, za szkłem.Kompozycja ujęta w rękopiśmiennym katalogu twórczości artysty sporządzonym w latach 1932-1957. 2300s

.

„Nautilus”  Galeria i Dom Aukcyjny, Aukcja Dzieł Sztuki – 16 kwietnia 2016

.

kaczmarkiewicz3

Portret prof.Romualda Twardowskiego, 1953, gwasz, papier; wym.: 15 x 9,5 cm; kartonik z rysunkiem naklejony autorsko na jedwabny podkład. Całość oprawiona w oryginalną ramkę, za szkłem. 1200s

Józef Sonntag urodzony w Dreźnie w 1784 roku, miniaturzysta ,malarz portretów i pejzaży olejnych,litograf. Od 1805 do ok.1815 był czynny w Wiedniu.Później przez jakiś czas w Warszawie a w 1825 osiedlił się na stałe w Krakowie, gdzie został nauczycielem rysunku w Liceum św.Barbary.Jako miniaturzysta pozostawał początkowo pod wpływem Fugera i Grassiego- wówczas jego prace odznaczały się szarą tonacją.W późniejszym okresie swojej twórczości ulega wpływom Marszałkiewicza.Jako malarz i zarazem doświadczony litograf i biegły portrecista współpracował w Warszawie z Ludwikiem Letronne,artystą francuskim.Sonntag sygnował swoje prace nazwiskiem,często umieszczał obok datę.

Zmarł w Krakowie w 1834 roku.

http://www.ipsb.nina.gov.pl/a/biografia/jozef-sonntag

 

Muzeum Narodowe w Warszawie

min4444

Alfred I hr. Potocki, pierwszy ordynat na Łańcucie (1786-1862) ,1829 , gwasz kość, 10,5 x 8,2.

.

sonntag

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

…………………………………………………………………………………….

Portret Jana Witta (Iwana Osipowicza de Witt) , rosyjskiego generała kawalerii, miniatura z 1832r.

.

Sotheby – 24.10.2002 , lot.82

.

j.sonntag

JOSEPH SONNTAG

Officer wearing a blue Uniform with mauve Facings, signed and dated 1831, 6,5 cm , Est 600-800GBP

.

Coutau-Begarie, Paris 14 Novembre 2014 , Russian Art ,lot 407.

.

sontag5555

.

SONNTAG Joseph
Portrait d’une jeune aristocrate polonaise.
Miniature rectangulaire peinte sur ivoire, signée à droite et datée 1833, conservée dans son encadrement d’origine en loupe de bois bordé d’une frise en bronze doré ciselé. Bon état général.
Portret  7,5 x 6,0 cm. ramka 14,0 x 11,5 cm.

Wesołych Świąt !!!

 

ws.

Merry Christmas and a happy New Year

Joyeux Noël et bonne année,

Buon Natale e felice anno nuovo

Feliz Navidad y próspero año nuevo

Веселого Рождества и счастливого Нового года

Frohe Weihnachten und ein glückliches neues Jahr

Marek Klimek

 

Teofil Kwiatkowski to kolejny  przedstawiciel emigracji roku 1831, który na ziemi francuskiej próbował sił w malarstwie miniaturowym. Obok najbardziej znanego Leona Brzezińskiego, uzupełnia on  listę nazwisk mniej rozpoznawalnych miniaturzystów takich  jak Antoni Piotruszyński czy Roman Postempski.

kwiatkowski-teofil3

Portret Teofila Kwiatkowskiego – Muzeum Narodowe w Warszawie.


Teofil  Kwiatkowski (1809 Pułtusk – 1891 Avallon, Francja) studiował latach  w 1825-1830 na Uniwersytecie Warszawskim pod kierunkiem Antoniego Brodowski i Antoniego Blanka.Od 1827 był też studentem i stypendystom Instytutu Pedagogicznego. W 1830-31 brał udział w polskim powstaniu, służąc jako podporucznik w 4. Pułku Piechoty. Po upadku powstania wyemigrował do Francji.W 1832 roku przebywał w Awinionie, a następnie osiadł w Paryżu, gdzie kontynuował studia artystyczne. Utrzymywał bliskie kontakty ze środowiskiem emigracyjnym, m.in. z rodziną ks. Czartoryskich, Adamem Mickiewiczem, Fryderykiem Chopinem, Cyprianem Kamilem Norwidem, Teofilem Lenartowiczem. Wielokrotnie portretował Chopina (także na łożu śmierci), któremu poświęcił też dużą, symboliczną kompozycję Bal w Hôtel Lambert – Polonez Chopina

Teofil Kwiatkowski pracował głównie jako portrecista (pastel, akwarela, miniatura) oraz pejzażysta. Od 1839 do 1870 roku regularnie wystawiał w Salonie paryskim.

SELARL BREMENS BELLEVILLE – auction 11.12,2016

tkw2

KWIATKOWSKI Teofil (1809-1891). Portrait d’un homme élégant. Miniature, signée, située à Lyon et datée 1841 en bas à droite. 9,5 x 8 cm (à vue). Est300/400/1650

.

jan-klatt2………………………………………………….Aleksander Pągowski

Aleksander Pągowski.

Grupa młodych uczestników powstania: Aleksander Rypiński, Lucjan Plater, Jan Klott, Aleksander Pągowski. Walczyli w szeregach powstańczych w stopniach oficerów, a po klęsce powstania emigrowali do Francji, działając przeważnie w demokratycznym nurcie wychodźstwa..

http://www.kultura.malopolska.pl/record/-/record/aggregated154973%3bjsessionid=AFC13597B52A098666981BCFE921EDC4

.

Wiedeń – antykwariat

kwiatkowski-teofil5.

tkw3

Teofil Kwiatkowski – „Portrait of military officer”, ivory , signed and dated: T.Kwiatkowski 1839

.

kwiatkowski-teofil.

PARA PORTRETÓW PAŃSTWA DE RAVESY, 1847 | akwarela, gwasz, pastel, papier | 32 x 22 cm

.

kwiatkowski-teofil2.

Izabella z Czartoryskich Działyńska(1832-1899), miniatura z 1857r.

.

Druout. 5/19/15

tk.

Lot 278. Portrait d’homme. Crayon, fusain et aquarelle sur papier. Non signé. Encadrement à vue ovale. 13,7 x 10,6 cm. Est. 200-300/420euro.

.

W roku 2010 została wydana przez Muzeum Narodowe w Warszawie publikacja  poświęcona artyście.

tkw4

gemma_muzeum_szczecin

 

mnszczMuzeum Narodowe w Szczecinie wzbogaciło się o cenny dar – oprawioną w złoto gemmę z profilowym wizerunkiem króla Stanisława Augusta. Obiekt ten przekazała do Muzeum pani Marion George z Berlina. Jest to pamiątka znajdująca się od ponad 200 lat w posiadaniu jej rodziny – podarunek od ostatniego polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ze względu na historię związaną z gemmą pani George uznała, że obiekt powinien trafić do polskich zbiorów muzealnych.

Muzeum Narodowe w Szczecinie wzbogaciło się o cenny dar – oprawioną w złoto gemmę z profilowym wizerunkiem króla Stanisława Augusta. Obiekt ten przekazała do Muzeum pani Marion George z Berlina. Jest to pamiątka znajdująca się od ponad 200 lat w posiadaniu jej rodziny – podarunek od ostatniego polskiego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Ze względu na historię związaną z gemmą pani George uznała, że obiekt powinien trafić do polskich zbiorów muzealnych.

Gemma to niewielki owalny kamień lub – tak jak w tym wypadku – jego imitacja z pasty szklanej, zdobiona miniaturowym reliefem. Wizerunek Stanisława Augusta wykonany został w reliefie wgłębnym (ten typ gemmy to tzw. intaglio). Głowa króla ukazana jest z profilu. Portret nawiązuje stylistyką do przedstawień władców na hellenistycznych gemmach. Półdługie włosy podtrzymywane metalową przepaską (stanowiącą odwołanie do antycznych diademów królewskich), ułożone po bokach w pukle, z tyłu swobodnie spływają falującymi pasmami. Na diademie umieszczono inskrypcję: STANISLAUS AUG. REX POL. Poniżej wizerunku króla znajduje się sygnatura z nazwiskiem autora, miejscem wykonania i datą: JEUFFROY / A VARSOVIE / 179[2].

 

poniatowski-inaglio-mnszczecin

 

Autorem dzieła jest Romain Vincent Jeuffroy (1749–1826), wybitny francuski gliptyk i medalier, który od 1791 roku był nadwornym artystą Stanisława Augusta, a w późniejszych latach (po powrocie do Francji) pracował dla Napoleona Bonaparte. Wiadomo ze źródeł archiwalnych, że w dniu 60. urodzin króla, 17 stycznia 1792 roku, artysta ten otrzymał wynagrodzenie w wysokości 100 dukatów za wykonanie portretu władcy. Historyk sztuki Anna Saratowicz-Dudyńska przypuszcza, że rachunek ten dotyczy wizerunku wyrytego w owalnym karneolu, który, wprawiony w pierścień, znajduje się w zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie. Nasz obiekt stanowi dokładne powtórzenie tego przedstawienia, choć w mniej kosztownym materiale.

Gemmy z wizerunkiem króla wykonywane ze szlachetnych kamieni, najczęściej w biżuteryjnych oprawach należały do wysoko cenionych podarunków królewskich. Poza Jeuffroyem tworzył je dla Stanisława Augusta również inny znakomity gliptyk Jan Regulski. Obaj artyści wykonywali także tańsze wersje gemm, wyciskane lub ryte w pastach szklanych imitujących kamienie. Obiekt przekazany do zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie należy do tego typu skromniejszych klejnotów, ma jednak duże znaczenie jako osobisty dar króla.

Oprac. Monika Frankowska-Makała

 

Portret Stanisława Augusta, również wyryty w owalnym karneolu, bardzo podobny do tego wspomianego powyżej, jednakże bez oprawy był wystawiony na sprzedaż na aukcji w Paryżu w grudniu 2013 r.

.

gemma3.

INTAILLE AU PORTRAIT DU ROI STANISLAS AUGUSTE II DE POLOGNE
Le roi est figuré de profil, un diadème posé sur ses cheveux ondulés, à la Mithridate, roi du Pont, mais dans une pose qui rappelle une iconographie existant déjà en 1766 , Signé JEUFFROY VARSOVIE 1792, H: 2,92 cm, L: 2,5 cm

W zbiorach Zamku Królewskiego w Warszawie znajduje się ponadto niezwykłej urody medalion z podobizną króla. Intaglio to dzieło Jana Regulskiego a oprawa wyszła spod ręki Jeana Martina.


.

pon2

.

Natomiast Muzeum Historyczne Miasta Krakowa posiada  pierścień z gemmą z wizerunkiem Tadeusza Kościuszki.

 

gemma2